Forum Korowód Strona Główna Korowód
forum miłośników twórczości Marka Grechuty
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

o Marku z innej strony
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Korowód Strona Główna -> Korowód
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dzek




Dołączył: 25 Maj 2007
Posty: 362
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 35 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Jelenia Góra

PostWysłany: Sob 8:48, 15 Wrz 2007    Temat postu: o Marku z innej strony

Ta strona powstała z szacunku i miłości do tego wspaniałego twórcy,niemniej pozwolę sobie na stwierdznie,iz nie jestem bezkrytycznym wilebicielem Marka.Są płyty,które uwielbiam lub przynajmniej lubię ,ale są tez takie,do których wracam rzadziej.Oczywiscie,nawet gorsza część twórczości Marka jest pewnie nieosiągalna dla wielu naszych współczesnych" gwiazdorów".Myśę,że Marek od końca lat 80-ych śpiewał jakby bardziej ociężale.Zwrócił na to uwagę W.Majewski w swojej książce.Ten jego koncert z Teatru Stu daje pewne świadectwa tego.Widać to też na płycie "Krajobraz pełen nadziei" i na pózniejszych jego plytach.Majewski pisze ,iż Marek śpiewa w tym okresie jakby bardziej wyniośle i z pewnym niepotrzebnym patosem.Porownajmy np. utówr "Ocalić od zapomnienia"z plyty "Korowód"i z płyty"Złote przeboje".Na "Korowodzie""Ocalić od zapomnienia"jest przede wszystkim śpiewany lekko,bez cienia patosu,wydawałoby sie,iż nawet w pewnym sensie bezpretensjonalnie,zaś w wersji pózniejszej jest zgoła inaczej.W ogóle mam wrazenie,iz Marek stracił wtedy poczucie humoru i tę "lekkość bytu",której pewnie nigdy do konca nie doswiadczył,ale której slady byly obecne we wcześniejszych latach.Poza tym Marek,od połowy lat 80-ych zrezygnował ze śpiewania cudzych tekstów i zaczął wykonywac wyłącznie własne. I z tego powodu niektórzy czynią mu pewien zarzut,wydaje mi sie,iż do pewnego stopnia uzasadniony.Te jego projekty zwiazane ze śpiewaniem tekstów Nowaka,Witkacego czy Leśmiana to były rzeczy znakomite i odkrywcze. Tymczasem muszę szczerze powiedzieć,iż na przykald teksty Marka z plyty "Dzieśięć ważnych słów" nie są,przynajmniej dla mnie,najlepsze.Marek do tego czasu napisał wiele tekstów,mniej lub bardziej udanych,ale te teksty są dla mnie zbyt dydaktyczne i napisane zbyt wprost.Z póżniejszych płyt Marka najbardziej podoba mi sie ta napisana dla dzieci.To jakby promyk światła w tym coraz bardziej ciemnym i ponurym świecie Marka.Tę ciemośc i melancholię,która była zawsze w jego twórczości obecna widac najbardziej na plycie ostatniej.Oczywiscie,czytajac wiele o Marku ,czytając wspomnienia ludzi z nim pracujacych mozna niezbicie powiedziec ,iz Marek zaczynał mieć wtedy narastajace klopoty ze zdrowiem.Ktoś kiedys napisał,iz czas lat 90-ych ,wybuch wolnego rynku,zachłyśniecie sie ludzi nowymi możliwosciami nie był dobrym czasem dla Marka i jego muzyki.Dopiero w nowej dekadzie ludzie żyjacy w czasach tak coraz bardziej zbrutalizowanych i skomercjalizowanych zapragneli schronić się w tym jego świecie .Mimo tych wszystkich zastrzeżeń jakie mam w stosunku do niektórych płyt czy piosenek Marka jego muzyczna droga to droga wrażliwego człowieka przez życie.I w niej Marek jest zawsze sobą.Jest do bólu prawdziwy i przez to piękny.On nic nie udaje,nie kokietuje,nie puszcza oka do publiczności.Kiedys Marek Jackowski tak o nim powiedział"Podczas gdy wielu patrzyło na niego jak na wykonawcę czy autora piosenek,dla mnie był prawdziwym człowiekiem.Jako muzyk czuję,że ona komponował sercem,nie głową.Nie intelektem,ale całym sobą.Na przykład piosenka "Serce"czy najpięlniejsza piosenka jaką w ogóle znam -"Ocalić od zapomnienia".Ostatnio nie mieliśmy okazji ,aby się spotkać,a przeciez Marek wiele mnie nauczył.On sam i jego zespół.Dlatego chciałbym mu podziękować za te wszystkie piękne chwile,za to co zrobił dla mnie,dla muzyki i poezji.I za to,że po prostu był.Z całym swoim bólem i pięknem."

Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BARBARA




Dołączył: 09 Sty 2007
Posty: 250
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bystrzyca Kłodzka/Kraków

PostWysłany: Sob 12:09, 15 Wrz 2007    Temat postu: O Marku z mojej strony.

Panie Jacku! Czytanie Pańskich postów to prawdziwa przyjemność. Świadczą one o dużej wiedzy oraz szeroko pojętym obyciu muzycznym. W nawiązaniu do ostatniego z nich pozwolę sobie na kilka uwag z mojej strony.Generalnie odebrałam ten tekst jako próbę zwrócenia uwagi na fakt, że Marek "wielkim poetą nie jest". Oczywiście szanuję Pańskie zdanie, tym bardziej, że również tak uważam. Ja również przeczytałam chyba wszystko co możliwe na temat Marka i nigdzie nie spotkałam się z określeniem mówiącym o Nim jako o wybitnym poecie.
Tak się złożyło, że z racji tego co staram się zrobić w Krakowie poznałam wielu ludzi, którzy z różnych powodów i w różnych sytuacjach opowiadają mi o Marku. Gdy jadę taksówką na cmentarz rakowicki z "pękiem czerwonych melancholii", często taksówkarze pytają dla kogo te kwiaty - niektórzy nawet mnie rozpoznają i pytają czy znowu jadę do Grechuty. I wtedy zaczynają się opowieści. Krakowianie dobrze znają Marka, znają ciekawe epizody z Jego życia i generalnie mają do Niego nabożny stosunek. Szanują Go za skromność, bezinteresowność, a przede wszystkim za to, że był sobą i nigdy nie dał się wciągnąć w tzw. artystyczne życie. Nie "ciągał" się po knajpach /jak mówi jeden z najstarszych kwiaciarzy w Krakowie/, nie szukał taniego poklasku i nie robił niczego dla reklamy siebie samego. Pewien już dość wiekowy fiakier powiedział mi - "...Grechuta nieraz bywał na Rynku, ale gdyby mi ktoś Go nie pokazał to bym Go nawet nie zauważył. On nie zwracał na siebie uwagi - nie tak jak niektórzy artyści - jak idą przez Rynek to trudno ich nie zauważyć. Pani kochana, my tu wszyscy wiemy, że Grechuta jakby nie musiał to by się wcale nie pokazywał..."
Ktoś inny znów "ubolewa" nad tym, że Grechuta nie był bogaty - "On powinien żyć jak król" - mówią.
No cóż, każdy ma swoje spojrzenie i swoje kryteria oceny... Jednak jedno jest pewne, ci wszyscy moi rozmówcy darzą Marka ogromnym szacunkiem za to jakim był człowiekiem i za to co robił.
Kiedy 28 stycznia przyjechałam do Krakowa, żeby się spotkać z Panem Janem Kantym, od 2,30 nad ranem do 8,00 siedziałam w jedynym czynnym barze dworcowym. Była tam też 5-osobowa grupa bezdomnych, bardzo zaprzyjaźniona z właścicielką baru. To byli bardzo przyzwoici ludzie, którzy wiele w życiu przeszli. Od słowa do słowa... i wyjawiłam im, że przyjechałam w związku z Markiem Grechutą. Boże, jak oni o Nim pięknie mówili, ile ciepła, podziwu i szacunku było w tych wypowiedziach. Wszyscy byli rodowitymi krakusami i dumni byli z faktu, że Marek wybrał Kraków, aby w nim żyć i tworzyć.
Piszę tyle na ten temat, gdyż chcę powiedzieć, że ja również podobnie odbieram Marka. Być może dzieje się tak dlatego, że wiem o Marku więcej - dzięki rozmowom z Jego przyjaciółmi. Wiem o kilku sprawach, które nigdy nie ujrzały światła dziennego, ale mnie pozwalają na szersze spojrzenie na Jego osobę.

Ja nie "rozbieram" twórczości Marka na czynniki pierwsze. Mnie On fascynuje jako osobowość, jako, że tak powiem - całość. On nie jest dla mnie poetą, kompozytorem, malarzem... On jest dla mnie TWÓRCĄ, który obdarzony wieloma zdolnościami dołożył do tego SWĄ DUSZĘ i wszystko to DAŁ NAM.
Dla mnie Marek jest WIELKI, gdyż potraktował swoje życie jak MISJĘ. Mimo przeciwności losu, mimo wyniszczającej choroby, która zżerała Go z zabójczą konsekwencją - robił to, co uważał za swoje posłannictwo. Z całą pewnością zdawał sobie sprawę z tego, że nie wszystkie Jego wysiłki dają zamierzony efekt, że nie wszystkie Jego poezje są najwyższego lotu i nie wszystkie akordy wywołują w odbiorcy dreszcz emocji. Jednak DAWAŁ NAM SIEBIE takim jakim był w każdym momencie swojego życia. On wiedział, że tylko taka droga zaprowadzi Go prosto do serc tych, którzy Go słuchają. Aby trwać w takiej postawie trzeba mieć szaloną ODWAGĘ! I On ją miał! Przy pełnej świadomości swych niedoskonałości nie bał się ich nam pokazywać, nie bał się przed nami otworzyć! On kochał nas i dlatego chciał, abyśmy Go poznali "na dobre i na złe". Wiedział, że ci, którzy Jego kochają okażą zrozumienie.
I to jest dla mnie cała ISTOTA FENOMENU MARKA.
W świecie, w którym każdy z nas gra jakąś rolę, ON NIE GRAŁ ŻADNEJ ROLI. On był zawsze sobą czy się komuś to podobało czy nie. On jakby mówił - Oto daję Wam siebie - kto zechce mnie przyjąć takim jakim jestem to dobrze, a jesli nie..."...w takim razie trudno, cóż..."


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dzek




Dołączył: 25 Maj 2007
Posty: 362
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 35 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Jelenia Góra

PostWysłany: Sob 15:49, 15 Wrz 2007    Temat postu:

Pani Barbaro,jak zwykle pięknie napisała Pani o Marku.Po przeczytaniu Pani postu te moje słowa pewnie wydały się i wydają niestety dość nieporadne.Ale cóż,nie każdy ma w sobie taki dar formułowania swoich mysli.W zasadzie zgadzam się ze wszystkim co Pani napisała.Wie Pani,mnie Marek fascynuje od 30-tu lat i im więcej w tę twórczość się wgłebiam tym trudniej mi się od niej uwolnić.Czasem zastanawiam się czy to nie jest przypadkiem jakiś nałóg i czy mój stosunek nie jest zbyt bezkrytyczny?Stąd pewnie mój ostatni post,który był ,poza wszystkim,również swojego rodzaju prowokacją.Mnie również fascynuje w nim to,ze był zawsze,pomimo zmieniajacych sie mód , sobą. Niemniej Marek,poza tym,ze byl niezwykła osobowoscią był również na swój sposób zwyczajnym czlowiekiem,ze swoimi wadami ,ze swoimi gorszymi momentami w swojej twórczosci.Pisząc o tym chciałem być moze zburzyć ten słodki i trochę zbyt pomnikowy obraz Marka i sprowokować nieco bardziej żywą dyskusę na jego temat.On pewnie sam by się z tego cieszył.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ysandra




Dołączył: 10 Kwi 2007
Posty: 510
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław/ Warszawa

PostWysłany: Sob 21:04, 15 Wrz 2007    Temat postu:

Bardzo się cieszę, że zapoczątkowano taką dyskusję. Ja sama przyznaję od razu z całą szczerością, że mój stosunek do Marka jest raczej bezkrytyczny. Nie chodzi tu o to, że "zamykam uszy" na jego wady, wręcz przeciwnie, jestem tego wszystkiego bardzo ciekawa (chcę mieć jego jak najszerszy obraz), ale cała jego twórczość wydaje mi się na równi wspaniała. Owszem, mam na przykład świadomość, że teksty z albumu "Dziesięć ważnych słów" są mocno średnie, ale kiedy ich słucham, nie potrafię tak na to spojrzeć, bo osobowość Grechuty kompozytora i przede wszystkim piosenkarza upiększa je bardzo. Bardzo trafnie i ładnie ujęła ten fenomen, bo chyba można tak to określić, pani Barbara: "On jakby mówił - Oto daję Wam siebie - kto zechce mnie przyjąć takim jakim jestem to dobrze, a jesli nie..."...w takim razie trudno, cóż...". I to chyba w guncie rzeczy u niego jeszcze tak bardzo podziwiam, bo to faktycznie wymaga od kogoś nie zaślepionego "swoją wielkością" niebotycznej odwagi z mojego punktu widzenia. (A co do późniejszego patosu - momentami może irytować, choć mnie nigdy "na gorąco", ale bardzo urzeka mnie styl śpiewania choćby w tym "Krajobrazie pełnym nadziei", pewnie też dlatego, że, jak to znowu pisała pani Barbara "DAWAŁ NAM SIEBIE takim jakim był w każdym momencie swojego życia", i taki śpiew w ścisły sposób jednak wiąże się z jego życiem; to samo tyczy się wyczuwalnej w niektórych utworach ociężałości - kilku nagrań dodatkowych ze "Śpiewających obrazów", na co zwracał uwagę W. Majewski, wcześniejsza "Lanckorona" czy "Wenecja", a także wcześniejsze nagrania z płyty "Wiosna ach to ty", czyli aneks do "Niezwykłych miejsc". Krótko mówiąc, słuchając go, ulegam jego magii w pełni i cieszy mnie wszystko, co ma z nim jakikolwiek związek.)
PS. Pani Barbaro, powiem pani, że niezmiernie pani zazdroszczę tych rozmów. Proszę nie odbierać tego źle, bo to nie ma nic wspólnego z zawiścią. Ma pani pełne prawo do tego wszytkiego za to, co pani zrobiłą, chociaż to brzmi, jakbym ja pani udzielała tego prawa i rozgrzeszenia, więc może o tym już nie będę. Ja, jako bardzo młoda i o bardzo niskim stażu fanka, pomimo że ogromna, to jednak całkowicie zwyczajna (po prostu go ubóstwiam - i tyle). Mnie i mi podobnym pozostaje tylko "polować" na każdy strzępek informacji o nim i cieszyć się z szacunku, jakim jest darzony (to niesamowite!). Jeszcze marzę sobie, a tak po prawdzie to nawet w to wierzę, że kiedyś spotkam się z kimś, kto mi poopowiada o Marku. Jak zwykle poprawiliście mi nastrój. Pozdrawiam ciepło, Magda
(A co do późnego "Ocalić od zapomnienia", to muszę się kompletnie nie zgodzić, bo według mnie to jest najwspanialsza wersja tego utworu, bijąca nawet na głowę tą z "Magii obłoków", pierwszy utwór Marka, który już dość dawno urzekł mnie całkowicie. )


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BARBARA




Dołączył: 09 Sty 2007
Posty: 250
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bystrzyca Kłodzka/Kraków

PostWysłany: Sob 21:23, 15 Wrz 2007    Temat postu: Marek.

Panie Jacku! Przede wszystkim chcę Pana zapewnic, że w żadnym wypadku nie chciałam Pana urazic. Jeśli tak się stało - uroczyście Pana przepraszam:)))
Bardzo się ucieszyłam, gdy przeczytałam Pana post otwierający dyskusję o Marku jako o zwykłym człowieku. Prowokacja z Pańskiej strony świetnie się udała - przynajmniej w odniesieniu do mnie.
Ma Pan raję, że w swoim zachwycie czasami traktujemy Marka jak kogoś nierzeczywistego. No ale co ja na to poradzę, że właśnie tak Go odbieram?:) Zdaję sobie z tego sprawę jednak rzadko myślę o Nim racjonalnie. Zawsze podchodzę do tematu p.t.Marek G.bardzo emocjonalnie. Mój pewien Przyjaciel mógłby coś na ten temat powiedziec. Od wielu miesięcy wymieniamy między sobą spostrzeżenia o Marku, napisaliśmy tysiące słów w tym temacie, a ja wciąż idealizuję MG z tą samą "temperaturą". Ja o tym dobrze wiem, czasami nawet zastanawiam się czy to nie jest rodzaj uzależnienia czy wręcz fanatyzmu.
Mój kult Marka został zauważony już w Krakowie. Kilka osób powiedziało mi, że gdy o Nim mówię w oczach mam jakieś dziwne błyski. Pewien znany aktor, który nie narzeka na brak hołdów, w trakcie naszej rozmowy o Marku w pewnym momencie zamyślił się na chwilę i oświadczył: "... chciałbym, żeby kiedyś ktoś tak o mnie mówił jak Pani mówi o Marku, Pani się aż oczy świecą..."

Jeśli juz sobie tak szczerze piszemy to powiem jeszcze coś. Ja chyba wiem skąd to się bierze.
Marek jest uosobieniem wszystkich moich niespełnionych marzeń. Ale szerzej na ten temat może porozmawiamy już w Krakowie:)))
Pozdrawiam.Barbara.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ysandra




Dołączył: 10 Kwi 2007
Posty: 510
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław/ Warszawa

PostWysłany: Sob 22:09, 15 Wrz 2007    Temat postu:

Przypomniało mi się jeszcze coś od siebie. Moim koleżankom na kolonii, choć nie byłam z nimi długo, musiałam oczywiście opowiedzieć co nieco o moim stosunku do Marka. Zostałam w subtelny lub mniej subtelny sposób... cóż, wyśmiana. Powiedziły mi również parę głupich rzeczy, które mnie zabolały, ale skończyło się na tym, że w dość stanowczy sposób poprosiłam je, żeby więcej o nim nie mówiły, jak mają mówić takie przykre rzeczy, i przestały. Ale później rozmiawałyśmy bodajże o delikatności chłopaków. Ja, po swojemu, nawiązałam do Marka, opowiedziałam im o jednym zdjęciu (dostępnym na stronce administratora), gdzie Marek obejmuje Danusię, o ona opiera się łokciami na jego kolanach. Tym, co mnie tak zachwyciło, była dłoń, którą ją obejmował. Obejmował ją mocno, na pewno ciepło, a zarazem tak lekko, tak delikatnie, z taką jakąś czcią, i tak opiekuńczo... Przynajmniej ja tak odbieram to zdjęcie. I kiedy tak mowiłam, ta najbardziej cięta koleżanka powiedziała coś, co mnie niesamowicie przyjemnie zaskoczyło nie tyle ze względu, że to powiedziała, ile raczej, że tak to wygląda. Powiedziała mianowicie, ale bez złośliwości i z takim swego rodzaju podziwem: "Jak ty o nim mówisz, to jakoś tak bardzo delikatnie..." czy coś takiego. Cieszę się, że tak o nim mówię. Bo to było nie do końca świadome, tak jak błyski w oczach pani Barbary. Bardzo często zaś całkiem świadomie, ale raczej niekontrolowanie pojawia się u mnie uśmiech na samą myśl o Marku jako takim. Z tym że przyczyna tego uśmiechu dla innych nie jest już taka jasna. Nie zmienia to jednak faktu, że od kiedy "mam" Marka, uśmiecham się dużo częściej, a w każdym uśmiechu, że tak to poetycko ujmę, jest część niego. Ciekawa też rzecz, że ilekroć widzę (tudzież słyszę) jakieś piękno, myślę o nim. Zapewne dlatego, że on nauczył mnie dostrzegać piękno bardzo szeroko pojęte. Nauczyłam się wręcz szukać piękna we wszystkim, i to jest wspaniały dar od Marka. Rolling Eyes

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BARBARA




Dołączył: 09 Sty 2007
Posty: 250
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bystrzyca Kłodzka/Kraków

PostWysłany: Sob 22:56, 15 Wrz 2007    Temat postu: Błysk w oczach.

Wiesz co Magdo! Ty jesteś niesamowitą dziewczyną! Wiesz jak Cię nazywam na swój własny "użytek"? MOJA KOZA. Tylko się przypadkiem nie obraź! To z czystej sympatii! Jesteś w "Markowej społeczności" chyba najmłodsza, a tyle zawsze masz do powiedzenia, że aż miło czytac Twoje maile. My "starzy" grechutomani mamy już za sobą pewien bagaż doświadczeń życiowych i byc może brak nam tej "świeżości" jaką Ty jeszcze posiadasz.
Kochaj Marka i nie ustawaj w tym kochaniu. Dał Ci już, jak piszesz, tak wiele, a da jeszcze więcej. Bo On jest źródłem, które bije dla każdego, a kto się raz z tego źródła napije, nigdy nie będzie obojętny na piękno i dobro, zawsze będzie uwrażliwiony na drugiego człowieka i będzie chciał to dobro czynic. Dla takich młodych ludzi jak Ty, Marek jest doskonałą "receptą"na udany start w dorosłe życie. Miej ideały, wierz w nie i staraj się je naśladowac. Realizuj swoje marzenia, nigdy nie odkładaj ich "na potem", bo jak śpiewa Marek - "...czasu jest niewiele..."/choc w "młodszych" wersjach tej piosenki śpiewał,że "...czasu jest tak wiele..." Ty Magdo masz jeszcze wiele tego czasu...

P.S. Uwielbiam wprost małe kózki. Chciałabym miec taką w domu, ale nie ma kóz-miniaturek. Bardzo nad tym ubolewam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ysandra




Dołączył: 10 Kwi 2007
Posty: 510
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław/ Warszawa

PostWysłany: Sob 23:52, 15 Wrz 2007    Temat postu:

Laughing Pani Basiu, to bardzo miłe słowa. A obrażać to się nie obrażam prawie nigdy, a na pewno nie jeśli ktoś ma miłe intencje Smile . "Bo On jest źródłem, które bije dla każdego, a kto się raz z tego źródła napije, nigdy nie będzie obojętny na piękno i dobro, zawsze będzie uwrażliwiony na drugiego człowieka i będzie chciał to dobro czynic." Tak, tak, bardzo się uwrażliwiłam na drugiego człowieka i cieszę się dobrem jako takim, i widzę już jakieś cele, takie drobne, ale dla mnie ważne. A to, że jest doskonałą "receptą" na start w dorosłe życie, już dawno odkryłam (słowo dawno nabrało u mnie nowego znaczenia, bo to, co było przed Markiem, to już dla mnie jakieś zamierzchłe czasy Wink ). Bardzo się cieszę, że odkryłam go na tyle wcześnie, żeby nauczyć się dostrzegać szczęście, kiedy mam go jeszcze tak wiele. A to, że stało się to po jego śmierci sprawia, że jest on dla mnie trochę kimś innym niż dla was. Jest mi bardzo bliski i jak nigdy czegoś takiego nie czułam, tak teraz czuję, że on z nami jest. Nie czuję żadnej utraty czy pustki i bardzo się z tego cieszę, bo domyślam się, jak bardzo przeżyłabym jego śmierć. Gdyby żył, byłby jednak odległy, a tak... wierzę, że on widzi to moje (i nie tylko moje) szczęście i cieszy się nim. I to jest nie tylko tak, że ja chcę w to wierzyć, po prostu wydaje mi się kompletnym absurdem, żeby on zniknął. Czy znamienne jest, że od pewnego czasu po prostu uwielbiam patrzeć w niebo... Wink ?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Patryk




Dołączył: 19 Maj 2007
Posty: 244
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 28 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Cork (Irlandia)

PostWysłany: Nie 0:39, 16 Wrz 2007    Temat postu:

Jeżeli chodzi o mnie to nie ma takiej płyty, za ktorą nie przepadam. Wyróżniam takie płyty które lubie i które uwielbiam. Pan Jacek napisał że teksty na plytcie: "Dzięsieć ważnych słów" nie są dla niego najlepsze. Ja jednak mam na tej płycie moje ulubione dwa utwory: "Wolność" i "Milość", slowa tych piosenek uważam za przcudne.
Płyty takie jak: Marek Grechuta& Anawa, Korowod, Drog za widnokres, MAgia obłoków, Szalona lokomotywa są wspaniałe.
Kolejny albym Marka to: "Pieśni do słów Tadeusza Nowaka". Nie podobają mi się tam 2 utory: "żebrak, bo żebrze" i "Spił się mój anioł". Reszte płyt ubóstwiam.
Marka uwielbiam nie tylko za dzialalność artytyczną, ale także jako człowieka. Marek jest moim autorytetem.

Pani Barbaro. Pewnie nawet mi się nie mieści w głowie ile trudu Pani przeszła organizując ZLOT FANóW, ale zazdroszczę Pani tych spotkań z artystami. Napewno dowiedziała sie pani wiele ciekawostek o Marku. Zazdroszcze Pani także tych rozmów z Krakowianami, wspomnień. Ubolewam bardzo nad tym, iż nie będzie mnie na "I zlocie milosnikow Tworczosci Marka Grechuty", lecz mam nadzieje, że za rok odbedzie sie podobne spotkanie i będe mógł wziąść w nim udział.

W ciagu koncertu Marka, udostępnionego przez panią Barbare. Nie moge się napatrzeć na czarujący uśmiech mistrza gdy spiewa" Nie dokazuj, mila nie dokazuj..."

Z wielką przyjemnością czytam posty Magdy, Pani Barbary, Pan Jacka. Ja niestety nie mam takich zdolności literackich. Jednak mam nadzieje że moje posty też są w miare zrozumiałe.

Pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BARBARA




Dołączył: 09 Sty 2007
Posty: 250
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bystrzyca Kłodzka/Kraków

PostWysłany: Nie 11:27, 16 Wrz 2007    Temat postu: Irlandia.

Patryk! Ty też jesteś bardzo młodym forumowiczem.Nie wiem jak długo mieszkasz w Irlandii ale doskonale potrafisz się wypowiadac w języku polskim.Jesteś bardzo komunikatywny.
To przykre, że nie będziesz z nami 8 października ale nie martw się, będziesz miał pełną relację z przebiegu Spotkania, łącznie z filmem.
Mam dla Ciebie propozycję. Jeśli chcesz choc przez chwilę "byc" w Krakowie w czasie koncertu - podaj mi swój numer komórki. Zadzwonię do Ciebie w trakcie koncertu i będziesz mógł posłuchac "na żywo" chociaż jednej piosenki. Co Ty na to?

I jeszcze jedno. Mieszkasz w Irlandii, chodzisz do szkoły, w której wszyscy wiedzą, że jesteś Polakiem. Tam też możesz coś zrobic dla Marka.Porozmawiaj z rodzicami oraz z nauczycielami. Niech Ci pozwolą i pomogą zorganizowac wieczór poświęcony Markowi. Niech to będzie 9 października - w rocznicę odejścia Marka. Pokaż swoim kolegom, że w Twoim ojczystym kraju żył i tworzył cudowny Marek Grechuta.
Postaraj się, żeby ktoś nagrał to spotkanie, a Ty nam je pokażesz.

Jak wiesz MG najbardziej zależało na młodych odbiorcach. Ty jesteś jednym z nich. Byłby na pewno z Ciebie dumny.
Zastanów się więc nad moją propozycją:)))


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ysandra




Dołączył: 10 Kwi 2007
Posty: 510
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław/ Warszawa

PostWysłany: Nie 12:31, 16 Wrz 2007    Temat postu:

Wink Oczywiście, że piszesz zrozumiale, i nie kaleczysz języka przede wszystkim. I dzięki serdeczne za wszystkie linki. Chciałam jeszcze powiedzieć, że Marek też jest moim najwyższym chyba autorytetem. Nie wiem, czy zawsze będę go słuchać, bardzo bym tego chciała, ale zbyt krótko to jeszcze robię, żeby móc to stwierdzić na pewno. Ale bez wątpienia pozostanie dla mnie niezwykle ważną osobą, bo dzięki niemu uwrażliwiłam się, dojrzałam, TYLE ZROZUMIAŁAM... i przeżyłam mnóstwo przecudnych chwil. (A co ciekawe, jestem do Marka bardzo podobna - z charakteru przede wszystkim, ze sposobu patrzenia na świat, nawet nieco z wyglądu. Jest mi dlatego tym bliższy.) A co do płyt, ktore lubię czy nie lubię... mam podobnie jak Patryk. Jedyna płyta, której daję pierwsze miejsce, to "W malinowym chruśniaku", a tak poza tym to nie mogę stwierdić, że np. "Pieśni..." czy "Korowód" są lepsze od "Dziesięciu ważnych słów" czy "Niezwykłych miejsc". Owszem, niektórych słucham częściej, jedne mnie wzruszają bardziej niż inne, niektóre pod jakimś względem biją może nawet inną na głowę, ale kiedy słucham, nie ma dla mnie żadnych różnic. W takim momencie wydaje mi się, że to, czego właśnie słucham jest chyba najwspanialsze. I to jest taka kolejna fasynująca rzecz, ze wszystko, co zrobił, wydaje mi się, że zrobił wspaniale. Jestem już na tyle "zatopiona" w tym świecie, że wydaje mi się, że rozumiem niemal każdą zmianę np. na płycie "Droga za widnokres II", jakis nowy motyw czy skrócenie tekstu. Mam wrażnie, jakbym słysząc już gotowy utwor, rozumiała intencje Mistrza - i zawsze uznaję, że zrobił to wspaniale. Czasem tak jakbym czuła to co czuł on w chwili pisania wiersza czy nawet komponowania muzyki.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dzek




Dołączył: 25 Maj 2007
Posty: 362
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 35 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Jelenia Góra

PostWysłany: Nie 13:19, 16 Wrz 2007    Temat postu:

Pani Barbaro,oczywiście,że mnie Pani nie uraziła.Nie wiem skąd takie przypuszczenie?A teraz jeszcze kolejny kamyczek do ogródka pod nazwą "Marek Grechuta-poeta".Patryk wspomniał w swoim poście o piosenkach "Wolność "i "Miłość".Obie pochodzą z płyty "Dziesięć ważnych słów"i obie są zapewne jedne z lepszych ,o ile nie najlepsze na tej płycie.No właśnie,a propos tej plyty.Chciałbym jeszcze raz podkreślić,iż według mnie ,to jedna z najmniej udanych płyt Marka.Tak na dobrą sprawę on przestaje być wtedy poetą a staje się,a w każdym razie usiluje być kimś w rodzaju mędrca czy nauczyciela,ktory mówi jak należy postępować.Z takiej własnie pozycji śpiewa wszystkie piosenki,min i "Wolność".Dla mnie jest to trochę nie do przyjęcia.Piosenka "Miłość"to jedyny utwór ,ktory odbiega trochę od tej konwencji ,ale i do niego mam pewne zastrzeżenie.Niektore fragmenty tekstu tego utworu mnie wręcz,i to powiem z przykrością,irytują."Sahary żar gasił chlodne spojrzenie,Niagary szum ..."Po co Marek pisze o tych turystycznych atrakcjach?Czy ja mam sie z tym tekstem ,jako słuchacz, utożsamiać?To wszystko jest tak banalne,ze wrecz ociera to sie o ...nie,przez szacunek dla Marka nie napiszę tego słowa.Dużo bardziej podobają mi sie np teksty w piosenkach "Będziesz moją Panią"czy "Nie dokazuj".Są one w jakims sensie bezpretensjonalne i mają swój wielki, niezaprzeczalny urok.W ogóle musze powiedzieć,iż Marek w pewnym okresie swojej działalnosci stał się bardzo poważny.Kiedy oglądam jego program z Magdą Umer,nagrany w roku chyba 1978 to widze tam młodego,pełnego poczucia humoru i dystansu do siebie człowieka.Wszyscy,którzy znali Marka zawsze podkreślają jego niezwykła inteligencję i czar,jaki roztaczał wokól siebie.Marek zawsze bardzo powaznie traktował swoją dzialanosc artystyczną,moze nawet zbyt powaznie.Mówił o tym kiedys w jednym z wywiadów K.Jasiński.Jeszcze raz przywołam piosenkę "Ocalić od zapomnienia",której różne wykonania ilustrują jak Marek sie w zmieniał.W wersji piewotnej śpiewa on ja niezykle lekko zaż w wersji z płyty "Złote przeboje"Marek jest niezwykle poważny.Ba,dla podkreślenia wagi tego tekstu Marek wprowadza do swojego utworu swoją wokalizę,która ma własnie podkreslić i jakby uwznioślić ten tekst.To sprawia,że ten utwór robi sie taki,dla mnie nieznośnie "podniosły".Ten tekst i ta muzyka są na tyle wspaniale,że obronily by się spokojnie bez tych zabiegów.Jeremi Przybora,w bodaj swoim ostatnim wywiadzie,jaki przeprowadził z nim dla "Tygodnika Powszechnego" G.Turnau na pytanie dlaczego unikał w swoich tekstach patosu odpowiedzial,iż taki patos bywa niebezpieczny,bo może on sie wręcz ocierać się o smieszność.To bardzo cenne uwaga i przykład powiedzmy Michała Bajora doskonale to ilustruje.Marek jest i był zbyt wielkim artysta ,aby narazić się na śmiesznosc ,niemniej ta powaga i to poczucie misji ,o ktorej wspominała pani Barbara była dla niego równiez swego rodzaju pułapką.Oczywiscie to jak Marek w swoich pózniejszych latach śpiewał i jakie np pisał teksty wynikało z tego,iz Marek stał sie po prostu innym człowiekiem.On rzeczywiście niczego nie udawał.Jestem np bardzo wzruszony i do głebi poruszony jego wykonaniem piosenki "Świat w obłokach",ktora miała miejsce w roku 2002 na Festiwalu Piosenki Studenckiej "w Krakowie.Kto wie ,byćmoze był to ostatni publiczny wystep Marka zarejstrowany przez kamery?Śpiewało na tym koncercie wielu znakomitych piosenkarzy,ale jak pojawił sie Marek to...brak słów.Prawda jaka bije z tego wykonania jest niezwykle poruszająca.Ostatnio w TVP Kultura odbyła sie dyskusja o Witkacym i tam jeden z rozmowców powiedział,iż do tego,aby cos nazwać sztuką przez duze "S" potrzebny jest element metafizyczny.Myślę,że Marek cos takiego w sobie niewatpliwie miał.I jeszcze jedno.Zawsze uważałem,ze prawdziwa sztuka rodzi sie tak naprawde z niezgody na ten świat,a więc w jakimś sensie rodzi sie z bólu i rozpaczy i chociaż wszyscy,ktorzy znali Marka podkreślali,że byl pogodnym człowiekiem to ten smutek,przynajmniej ja, zawsze w nim wyczuwam.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ysandra




Dołączył: 10 Kwi 2007
Posty: 510
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław/ Warszawa

PostWysłany: Nie 17:33, 16 Wrz 2007    Temat postu:

Są płyty Marka, które bez obaw i z dumą pokazałaabym sceptykowi Marka (zakładając, że ma jakiś "ludzki" gust muzyczny), ale niektórych nie ośmieliłabym się raczej zaprezentować. Znowu odwołam się do tych nieszczęsnych "Dziesięciu ważnych słów" (to bez wątpienia płyt Marka, która budzi największe kontrowersje) - otóż te piosenki są dla mnie wspaniałe, ale najpewniej dlatego, że są Marka i Markowi daję prawo do pouczania mnie. Ale zdaję sobie sprawę, że z czysto artystycznego punktu widzenia te utwory nie mają tak dużej wartości jak wcześniejsze. Jeśli zaś brać już pod uwagę same teksty, to może trochę boleć ich nieporadność, miejscami. Marek ociera się też tu czasem o banały, choć robi to z wdziękiem. Według mnie on sam nie uważał tych tekstów za najlepsze, nigdy ich nigdzie nie wydał - tak to odbieram. Zdenerwowało mnie, kiedy w dyskusji, o której pisałam w temacie "Ulubiona płyta Marka", obrońca Grechuty na dowód piękności jego tekstów zamieścił "Wolność". Wiersz został całkowicie skrytykowny. Owszem, utwór jest bardzo ładny, ale sam wiersz jest mocno przeciętny. Ale np. autorski "Krajobraz pełen nadziei" ma prześliczne teksty (może też dlatego, że były pisane wcześniej i nie tak "hurtem", jak "ważne słowa"). Najbardziej mnie urzekają jego teksty miłosne (tak "Będziesz moją panią", jak i na przykład "Nieoceniona"). W niektórych osądach mogę się oczywiście mylić, bo nie wiem tak znowu wiele o Marku.
PS. A co do głosu na "DWS" - wiele osób zarzuca mu "brak świeżości". Nie godzę się z tym, głos ma bardzo uroczy! - choć to określenie pasuje raczej do głosu młodego, więc może - piękny. Cóż, jak ZAWSZE.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dzek




Dołączył: 25 Maj 2007
Posty: 362
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 35 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Jelenia Góra

PostWysłany: Nie 19:02, 16 Wrz 2007    Temat postu:

A teraz chciałbym coś bardzo dobitnie i wyrażnie napisać.Otóż mimo całej krytyki w stosunku do niektórych aspektów twórczości Marka jaki pozwoliłęm sobie tu zamieścić jest on i zapewne będzie zawsze moim ulubionym polskim ,ale też i światowym piosenkarzem.Niektórych jego płyt słuchałem dziesiątki,a moze i setki razy i nigdy mi się to nie znudziło.To naprawdę niezwykłe i niewiarygodne.To tak jakby patrzeć na jakiś wybitny obraz,powiedzmy Mona Lisę.Niby znamy ten obraz na pamięć,a jednak zdumiewa nas jego dziwna tajemnica.Taką tajemnicę nosi w sobie właśnie Marek i jego piosenki.W czym tkwi jego niezwyklość?Marek nie był nigdy klasycznym wokalistą,nie epatował jakims wieloskalowym głosem,ale miał coś czego nie mają inni.Miał genialne wyczucie słowa i był wielką osobowością.Mówi się czasem ,ze G.Turnau jest jego następcą.Podobnie czasem mówi sie o J.Radku.To nieporozumienie.Oddajmy jeszcze sprawiedliwość i powiedzmy o zespole Anawa,który był naprawdę zjawiskiem niezwykłym na skalę światową.Daniel Wyszogrodzki powiedział kiedyś,iż tak naprawdę dopiero E.Costello nagrał w koncu lat 90-tych plytę z kwartetem smyczkowym.Tego nie robil tak naprawdę nikt.I coś jeszcze.Marek jest twórcą bardzo polskim.Tę jego polskość czy szerzej,słowiańskość słychać najdobitniej na płycie "Pieśni",która przenosi nas w magiczny świat polskiej wsi.Pamiętam jeszcze z dzieciństwa taką wieś,z"koniem u studni".Pamiętam lampę naftową wiszącą przy suficie mojej babci chatki.Teraz juz ten świat chyba odszedł bezpoworotnie,ale min dzięki Markowi możemy poczuć jego obecność.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ysandra




Dołączył: 10 Kwi 2007
Posty: 510
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław/ Warszawa

PostWysłany: Nie 20:04, 16 Wrz 2007    Temat postu:

Ładnie powiedziane. Dla mnie było i tak w pełni jasne, że jest on pana na pewno jednym z ukochanych piosenkarzy.

Ale chciałam jeszcze napisać, że moje wcześniejsze opinie były napisane dość na chłodno, i były w pewnej mierze zebraniem tego, co kiedyś pomyślałam. Już w sumie dawno nie zdarzyło mi się tak całkiem zagłębić w płytę, a dzisiaj mi się to udało (i jak zwykle popłakałam się, z czystego szczęścia). Tak się złożyło, że to była "Szalona lokotywa". (I znowu mam to wrażenie, o którym wielkorotnie wspominałam, że wydaje mi się, że ta płyta jednak jest najlepsza.) I nieważne, czy Marek kreuje świat swoim płytowym śpiewem (który jest absolutnie genialny), czy raczej bawi się, tj. krzyczy, wygłupia się, przesadza w śpiewie, jak w nagraniach aneksowych (w tych wcześniejszych wynika to z faktu, że jeszcze niewystarczająco zagębił się w witkacowski świat, więc nie mógł go w pełni wpółtworzyć, a w wykonaniu opolskim daje z siebie wszystko, i śpiew rzeczywiście jest imponujący, ale trochę ginie Witkacy Wink ). Ale kiedy pojawia się jego głos - znikają wszelkie wątpliwości, naprawdę nieważne co śpiewa, czy to Leśmian, czy jakiś nawet przeciętny wiersz. Jego głos jest przepiękny, ale ten absolutnie fenomenalny efekt, jaki słyszymy, to zdaje się połączenie rzeczywistego głosu i tej niesamowitej, nieudawanej osobowości Grechuty, tej chęci przekazania nam tego co ważne, przy jednoczesnym wielkim dla nas, słuchaczy, szacunku.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Korowód Strona Główna -> Korowód Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 1 z 6

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin