Forum Korowód Strona Główna Korowód
forum miłośników twórczości Marka Grechuty
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wrazenia po: I ZLOCIE FANóW MARKA GRECHUTY
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Korowód Strona Główna -> Korowód
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dzek




Dołączył: 25 Maj 2007
Posty: 362
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 35 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Jelenia Góra

PostWysłany: Pią 13:09, 12 Paź 2007    Temat postu:

Administrator strony dość wyczerpująco opisał te wszystkie wydarzenia,które miały miejsce ostatnio w Krakowie,niemniej postanowiłem dodać,troche z kronikarskiego obowiązku jeszcze nieco szczegółów,ale tez podzielić się pewnymi refleksjami bardziej ogólnymi. .Klub Dziennikarzy "Pod Gruszą"mieści się bodaj na początku ulicy Szczepańskiego,przy samym rynku,a więc,można rzec,w samym sercu Krakowa.Dotarłem tam,wraz z pozostałymi fanami Marka gdzieś pewnie o 22.30.Sam klub mieści na pierwszym piętrze.My sami ulokowliśmy się w dużym pokoju,przy długim ,mieszczącym pewnie z 50 osób stole.Zresztą na tyle osób przygotowana też była zastawa.Wszędzie stały talerze z zimnymi przekąskami,dzbanki z napojami.Trochę dziwnie nam było siadać w tak skromnym składzie do tak olbrzymiego stołu.Przyznaję,iż liczyłem ,że przynajmniej po koncercie dołączą do nas inni fani Marka i będzie nas więcej.Zresztą nawet pozwoliłem sobie w pewnym momencie na stwierdzenie"Czy w 40-milionowym narodzie znalazło się tylko tylu zapalonych fanów Marka?".Oczywiscie to pytanie miało z jednej strony nieco gorzką wymowę,bo przeciez pani Barbara,o ile wiem,wysłała ponad 30 zaproszeń/a wysyłała je tylko tym,ktorzy sami tego chcieli/a przyszło na koncert i spotkanie ledwie połowę,a z drugiej było nieco retoryczne .Jestem bowiem przekonany,ze takich fanów jest napewno wiecej,ale niektórzy z różnych przyczyn być tam nie mogli,a niektórzy być może nawet o tym święcie Marka nie wiedzieli.A wracajac do przebiegu naszego spotkania to ledwie dobrze rozgościliśmy sie,zrobilismy kilka "sesji"zdjęciowych,na sali pojawiła się pani Barbara z rodziną.Wtedy po raz pierwszy zobaczyłem i uslyszałem tę ,dzieki ktorej tam bylismy.Co tu duzo mówić.To z jakim entuzjazmem mówiła pani Barbara o Marku,o dalszych planach zwiazanych z popularyzacją jego twórczości,o całej wielkiej "debacie',jaka miała miejsce miedzy panem Darkiem a panią Barbara,a zwiazaną z kształtem tego spotkania/to wszystko zostało zreszta uwieczione i zapisane w dwóch dużych księgach/,to wszystko sprawiło,iż stwierdziłem w duchu,ze chyba tylko ktoś właśnie taki mogł pokonać tyle przeszkód i dopiąć swego.Zreszta utwierdziły mnie w tym równiez słowa pana Wojciecha Marchewczyka/szefa tego klubu/,który z uznaniem i podziwem mówił o tym,że pani Barbarze,jako jednej z nielicznych udało się wejść w ten hermetyczny krakowski światek.Przy tym pan Marchewczyk ,co należy tutaj podkreslić niósł nieocenioną pomoc pani Barbarze.To on,jako ktoś w rodzaju szarej eminencji,która wszystkich ważnych w środowisku krakowskich artystów zna,doradzał i wspierał panią Barbarę.My sami toczyliśmy miedzy sobą dyskusję o Marku.W pewnym momencie na stołach pojawiły się,jak sam reklamował je pan W.Marchewczyk "słynne krakowskie zrazy"z kaszą gryczaną i surowkami.Był też,na życzenie każdego uczestnika z osobna alkohol.W miedzy czasie pojawił sie też pan prof.Rafał Marchewczyk,brat pana Wojciecha a zarazem szef chóru,który rozpoczynał koncert piosenek Marka.Dowiedziałem sie przy okazji od niego,ze był on przed laty,na poczatku lat 70-tych członkiem pierwszego chyba w Polsce zespołu psychedelicznego pod nazwą Zdrój Jana.Pojawił się tez wokalista zespołu Harlem Ryszard Wolbach,ktory niebawem ściągnął tam pozostała część tego zespołu.W między czasie opuściła nas jedna z pań,która przyjechała z Żar.Pod koniec wieczoru pożegnało sie też z nami malżeństwo /wraz z córka/z Łodzi.Wszyscy oni musieli już wracać do domu.Te kilka godzin minęło rzeczywiście bardzo szybko.W tle leciała muzyka Marka,a my sami wymienialismy uwagi na jego temat.Było też robione sporo zdjęć. Wpisywaliśmy się również do różnych,przywiezionych przez fanów Marka wydawnictw czy też pamiątek z nim związanych. Zresztą o pewnych faktach pisał juz pan Darek,wiec nie ma sensu tego powtarzać..To spotkanie skończyło się koło drugiej..Pamiętny był też powrót do hotelu ,który z racji póżnej pory i okolicznosci stał sie takim w sumie niezwykłym,romantycznym spacerem,który przeciez przytrafia sie nam tak rzadko..Już po dotarciu do hotelu rozmawialismy jeszcze chwilę z panią Barbarą,ktora mimo,ze została jeszcze ,gdy opuszczalismy "Grusze"dotarła do hotelu wcześniej od nas.Przy okazji zdradziła nam ona część kulis tych wielomiesięcznych przygotowań do tego spotkania.Niektore z tych faktów ,które wtedy przedstawila były dość ,przynajmniej dla mnie ,szokujące.Po tej rozmowie,jak i całym dniu pełnym wrażeń dość długo nie mogłem zasnąć,ale jakoś się to wreszcie udało.Co tu dużo mówić.To był niezwykły dzień.A przeciez to nie był koniec "swięta Marka",ale o tym napiszę już następnym razem.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ysandra




Dołączył: 10 Kwi 2007
Posty: 510
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław/ Warszawa

PostWysłany: Pią 17:35, 12 Paź 2007    Temat postu:

Okropnie trudno jest dorwać się na dłużej do komputera, kiedy wokół same zadania domowe, kartkówki i sprawdziany Wink . Nie mogłam się doczekać wejścia na forum od wczoraj. Tak więc, porzucając nieistotne obowiązki, dzisiaj po powrocie ze szkoły wreszcie mogłam zająć się tą najistotniejszą sprawą.

Na pewno ci, którzy nie byli, zresztą my też, jesteśmy panu Jackowi bardzo wdzięczni za relacje (a tak swoją drogą artykułu "Z ręką na sercu" nie znalazłam, czyżby dzisiaj już go nie było? Confused ). Więc teraz się mogę się do nich odnieść i ewentualnie uzupełnić o coś, co mi się jeszcze przypomni.

"Niepewność" wykonana przez chór zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie, zabrzmiało to niezwykle ciekawie. Z rozmowy pana Turnaua z panią Grechutą i W. Majewskim zapadły mi w pamięć słowa żony Marka o nim: "wielbiciel zwycięzców". Pan Majewski opowiadał głównie parę anegdotek znanym większości zapewne z jego książki. Wspólnie z panią Danusią opowiadali też, jak doszło do powstania płyty "Grechuta" w 2001 roku. Majewski spotkał się z Grechutami, bo twórczość Marka bardzo go fascynowała i chciał go poznać osobiście, jak pisał w swojej książce. Ale rozmowa się nie kleiła. Żona Marka, by trochę jakoś uciąć rozmowę czy też "zniechęcić" rozmówcę ("Pan tego nie słyszy" - śmiech przeszedł po sali) zaproponowała, by może jazzman zrobił Grechutę właśnie na jazzowo. Ku zdumieniu chyba wszystkich, po namyśle pan Wojtek podchwycił tę absurdalną propozycję (bo w końcu "Grechuta i jazz?? to brzmi jak science-fiction") i jak wiemy za aprobatą samego Mistrza nagrania doszły do skutku.

Koncert miał faktycznie bardzo dobrą formułę, nie było tak, że artysta wchodził, "odbębniał" swoją partię i wychodził, tylko niektórzy artyści wchodzili kilkakrotnie (jak choćby prowadzący Grzegorz Turnau), a kwintet Majewskiego stanowił wspaniały przerywnik , bo również pojawiał się kilkakrotnie. Zespół Harlem (który potem nam towarzyszył "Pod Gruszą") przede wszystkim w bardzo ciekawy sposób wykonał "Gdzieś w nas", korzystając podobno przy tej piosence z porad bodajże Turnaua. Faktycznie, nie było słabych utworów, ale parę nie do końca do mnie przemawiało, jak choćby "Chodźmy" (nie było tej skoczności, lekkości, wesołości, Turnau zrobił z tego utwór raczej melancholijny) czy "Gdziekolwiek", bo jakoś interpretacje pana Grzegorza po prostu do mnie nie trafiają. Do najciekawszych wykonawców zaliczyłabym na pewno Z. Wodeckiego z "Kantatą". W"Krakowie" (Myslovitz), pomimo że nie było tam charakterystycznych smyczków, był jednak zachowany duch Marka, i było to dość dalekie od pierwotnej wersji piosenki (jeśli ktoś jest tej wersji ciekaw - "Filmiki o panu Marku").

Były utwory ciekawe i mniej ciekawe, ale wspaniały klimat tuszował te niedociągnięcia. Ciekawe były faktycznie chórki J.K.P., Z.W. i E.G i wstawki samego Jana Kantego. Bardzo sympatycznie wykonano "Lanckoronę", a mianowicie grał kwintet Majewskiego, a śpiewał Grzegorz Turnau (w tej piosence zabrzmiał naprawdę dobrze, bo do takich powolnych, melancholijnych utworów się nadaje, ale w niektórych brakuje mi charakteru, choć, jak powiedział pan Jacek, "Motorek" to jego żywioł - czy jakoś tak). Nie grał na fortepianie, ale widziałam, że parę razy, chyba trochę bezwiednie, zabębnił palcami w zamknięty instrument. "Świecie nasz" nie zapadło mi szczególnie w pamięć, ale zdaje mi się, że również było piękne. "Całę życie przed tobą"... Jak mam być całkiem szczera, nie wywarło na mnie AŻ TAKIEGO wrażenia, jak piszecie. Wzruszyło mnie, że puszczono samego Marka, i to tak bardzo adekwatnie, ale... nie wiem, szczerze powiedziawszy. Odczułam to może bardziej jako "tak powinno być". Za to bardzo wzruszył mnie odczytany przez Pawluśkiewicza wiersz (obecnego na sali!) Leszka A. Moczulskiego o Marku. To było przeżycie (zresztą, nie pierwsze i nie ostatnie tego wieczoru).

Zaimponował mi pan Grzegorz, który tak naprawdę pociągnął bisy. Nie pamiętam, co z opisywanych przez pana Jacka wydarzeń już się wydarzyło, a co nie, ale zapamiętałam to, jak następuje. Na sali po głównej części koncerty nastąpiły gorące brawa, które nie chciały ustać. Zdaje mi się, że muzycy chcieli coś grać, ale rozgrzana publiczność zagłuszała pierwsze dźwięki. Długie brawa ustały wreszcie, gdy pan Grzegorz (Turnau) zasiadł do fortepianu. Zapowiedział, że to jest nieustalany bis, ale ma nadzieję, że muzycy (którzy już opuścili scenę) dołączą się do niego. Przytoczył krótką opowieść, jak był na recitalu z Markiem Grechutą i po własnych występach ("spuśćmy zasłonę milczenia" czy jakoś tak) występował Grechuta, którego publiczność nie chciała wypuścić do rana. Jednym z utworów, którymi rozgrzał publiczność do białości, było... i zaczął grać "Nie dokazuj". Po chwili rzeczywiście wszedł gitarzysta, inni muzycy, i dołączyli się. Obecna na sali publiczność również się rozgrzała. Potem już poszło. Szczegóły końcówki koncertu, jak mówię, zatarły mi się w pamięci, ale widzowie gorąco dziękowali, nawet na stojąco, artystom. To chyba mówi samo za siebie.

Po jako takim zagospodarowaniu się Klubie Dziennikarza (jak miło było wejść w dobrze znajome klimaty - powitał nas lecący w tle Marek, konkretnie - utwór "Bo po to są" Wink) zajęliśmy się składaniem podpisów na prezencie dla pani Barbary. Która po jakimś czasie... wreszcie przyszła. To było niezwykłe przeżycie, zobaczyć JĄ wreszcie na żywo. Była bardzo wzruszona, my też byliśmy bardzo wzruszeni. Nieco opowieści, dość sztywnego, co wiadome, początku... i atmosfera robiła się coraz cieplejsza. Potworzyły się grupki, że tak powiem, tematyczne, nie było żadnego sztywnego tematu, więc jak sądzę nikt się nie nudził. Zanim ktoś pierwszy zapytał o godzinę, minęło wpół do pierwszej. Uczestnicy powoli się "wykruszali", po drugiej pozostali ruszyli w trasę do hoteli. Oczywiście nic nie stało na przeszkodzie, żeby o drugiej w nocy przejść się po sukiennicach Wink . "Zaczarowana dorożka", ha... Widzieliśmy na plakacie o "43 Festiwalu Piosenki Studenckiej" poprzednich laureatów, na jednym zdjęciu stał wśród paru innych osób chudziutki chłopak "w tej swojej słynnej koszuli z pagonami", jak to określił pan Darek... Patrzyłam w niebo, które było co prawda zachmurzone, ale gwiazdy również było widać... Było PIĘKNIE.

Następny dzień wiązał się głównie z przeżyciami. Co tu dużo mówić. Myślę, że pan Jacek zrelacjonuje to lepiej ode mnie. Ja już swoje przeżycia na cmentarzu wcześniej opowiadałam. A w drodze powrotnej panowie (Dariusz i Jacek) poszli przodem, a panie (tj. ja, moja mama, pani Ela, pani Grażyna i Ola) zostałyśmy z tyłu. Obydwie "grupki" tak się zapomniały w rozmowie, że mało brakowało, a byśmy się pogubili. I wreszcie musieliśmy się rozstać, życząc sobie, żeby "te fanaberie", jak chciał pan Darek, przetrwały do przyszłego roku. I się skończyło.

Mój stan, pomijając nawet wtorek po zakończeniu, kiedy ten stan miał swoje apogeum, określano ostatnio kilkakrotnie jako "błogostan". Taaak...

PS. Mam nadzieję, że te zakulisowe niesnaski, których trochę było nam dane trochę poznać, nie odbiją się jakimś szerszym echem, i że pani Barbarze uda się jakoś kontynuować to, co tak PIĘKNIE zaczęła. Dziękujemy jeszcze raz Very Happy I ja dziękuję od siebie...

PS.PS. Jeszcze raz dziękuję panu Jackowi za te relacje. Dodałam różne szczegóły, ale dla tych którzy nie byli zapewne dość istotne, żeby jeszcze lepiej poczuć nastrój tych niezwykłych obchodów. Mam nadzieję, że inni jeszcze mnie uzupełnią.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
daeclan
Administrator



Dołączył: 04 Paź 2005
Posty: 313
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Żary

PostWysłany: Pią 18:24, 12 Paź 2007    Temat postu:

Leci u mnie właśnie "Grechuta na jazzowo", palą się świece, no cóż i ja dorzucę kolejnych kilka słów do określenia chwil, które jakoś zostały mi w pamięci. Może nawet anegdoty jak ta, którą odtworzyła Pani Danuta, kiedy opowiedziała jak to było z Wojciechem Majewskim ( "rozmowa się nie układała i żeby pozbyć się Wojtka Smile)))".

Pierwsza anegdota dotyczy pierwszego spotkania zaraz przy wieży. Kiedy staliśmy w skromniutkiej grupie ( Jola z Sanoka , Ela z Poznania i moje dwie panie) przechodził obok nas młody człowiek z białą różą. Wszyscy skierowali na niego wzrok, zastanawiając się kto to, nie mając wątpliwości że to uczestnik zlotu. Ja wtedy rzuciłem dla żartu, "nie, pewnie to jakiś randkowicz" i... młody człowiek rzeczywiście przeszedł obok nas obojętnie.

Dosyć anegdotycznie zabrzmiała opowieść Barbary o naszej korespondencji. Kiedy Basia powiedziała jak to napisała pierwszego maila do mnie i czekała 19 godzin, aż raczę odpisać Smile, na co ja odparłem że przecież raczyłem Smile). Dla mnie ten fragment był kompletnym zaskoczeniem, a księga historii naszej korespondecji będzie mi służyć pewnie jeszcze bardzo długo.

W drodze do "gruszki" intensywnie rozmawiałem z Jackiem (dzek) ocenialiśmy min. Drogę za widnokres i Magię obłoków, ze wskazaniem na ten pierwszy krążek, chociaż ja wyraziłem zachwyt "Igłą". Później juz "pod Gruszką" Ysandra dorzuciła "Ptak śpiewa o poranku" z czym osobiście bardzo się zgadzam.

Z rozmów "pod Gruszą" pamiętam iż Jacek (dzek) podkreślał iż jego ulubiona płytą jest "Korowód". Podkreślił to chyba ze trzy razy. Ja z kolei powiedziałem że najpiękniejszą polską piosenką jest "Ocalić od zapomnienia" na co towarzyszka pana Ryszarda Wolbacha wokalisty grupy Harlem przyznała mi rację. Ysandra o ile pamiętam zachwycona była "chruśniakiem". Ja "Muzą pomyślności". Przez chwilę rozmawialismy o Januszu Radku, Jacek (dzek) podszedł póki co sceptycznie do tego piosenkarza, ja chwaliłem Janusza a nawet polecałem jego płyty. Rozmowa szybko jednak wróciła na właściwy tor, czyli MAREK GRECHUTA.

To tyle z tych chwil pełnych emocji i wrażeń. Być może coś mi jeszcze zaświta w głowie, to nie omieszkam tego opisać.

ps. z Jackiem na drugi dzień przeszedłem na Ty, chociaz czytając forum wydaje mi się, że on o tym nie pamięta Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dzek




Dołączył: 25 Maj 2007
Posty: 362
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 35 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Jelenia Góra

PostWysłany: Pią 19:45, 12 Paź 2007    Temat postu:

Dariuszu,oczywiście,ze pamiętam,ze przeszliśmy na Ty i bynajmniej nie chcę o tym zapomnieć,choć sam nie wiem dlaczego zacząłem znów pisac Ci per pan.Może sądziłem/zupelnie zresztą bezpodstawnie/,że to tak "publicznie"nie wypada?Co do piosenki "Ocalić od zapomnienia"to ja,gdyby mi już koniecznie kazano wybrać jedną ulubioną piosenkę Marka to byłaby chyba wlaśnie ta.Zresztą "Pod gruszą" Darek rzucił dość nieśmiało propozycję ,aby każdy wybrał swoja jedną, ulubioną piosenkę Marka.Ponieważ jednak ta propozycja padła w malym gronie to jakoś w ferworze dyskusji gdzieś przepadła.Myślę,że mogłaby ona tutaj teraz na forum wrócić,jako oczywiscie pewien rodzaj zabawy.Z wieczoru spędzonego "Pod Gruszą"pamietam oczywiście i inne szczegoły,ale wiadomo, nie sposób o wszystkim opowiedzieć.Mimo tego uważam,ze to nie ogólne sformulowania w rodzaju "atmosfera była fajna"dają nam obraz rzeczywistości,ale właśnie szczegóły,czasem nawet wydawałoby się dośc błahe,ktore jednak razem złożone tworzą atmosferę i jakby całość.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ysandra




Dołączył: 10 Kwi 2007
Posty: 510
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław/ Warszawa

PostWysłany: Pią 20:28, 12 Paź 2007    Temat postu:

To ja powiem tak: nie wiem, o czym rozmawiali inni (pani Barbara mogłaby nam powiedzieć coś ciekawego, bo rozmawiała z Harlemem i panem dyrygentem), w każdym razie ja, pan Dariusz, pan Jacek i pani Ela (kogoś pominęłam?) faktycznie gadaliśmy prawie przez cały czas O MARKU. To była głównie wymiana opinii o płytach, o kierunkach, w których zwracała się twórczość Grechuty, o jakichś szczególnych piosenkach. Cóż, po prostu tam trzeba było być. Można przytaczać jakieś pojedyncze stwierdzenia, ale to i tak nie odda tamtej atmosfery.

Dobrze pan pamięta, panie Darku Smile - "W malinowym chruśniaku"...... Wszyscy chyba zgadzaliśmy się co do "Pieśni..." - że są oczywiście fenomenalne. Co do moich ukochanych piosenek... "Ocalić od zapomnienia", oczywiście i bezwzględnie, to raz (chociaż zapomniałam powiedzieć jeszcze raz panu Jackowi, że ta wersja późniejsza przekonuje mnie jeszcze bardziej, bo o tym toczyliśmy kiedyś na forum dyskusję Wink ). "Świecie nasz", to dwa (utożsamiam się całkowicie). "Korowód", to trzy. I to nie wypomniałam o "Ptak śpiewa o poranku", chociaż lubię ten utwór (no ba, jak mogłabym nie lubić!), ja mówiłam o "W pochodzie dni i nocy", o tym, co Marek zrobił z niezbyt skomplikowanego wiersza L.A.M. (podoba mi się ten skrót, chodzi oczywiście o Leszka Aleksandra Moczulskiego). Podtrzymałam przy tym swoje zdanie, które już gdzieś pisałam, że z wierszami Moczulskiego Marek (i Jan Kanty) robili cuda. Pan Darek zachwycał się "Igłą", na co ja chyba powiedziałam, że teksty Śliwiaka to jedne z najlepszych. Pan Dariusz mówił, że do "Muzy pomyślności" ma sentyment, gdyż bardzo trudno było tego singla zdobyć. Opowiadał także o karkołomnym wyjściu na koncert w 1995 roku, kiedy musiał urwać się z pracy na dwie godziny i w roboczej kurtce uciekać przez płot (jeśli coś pokręciłam, proszę mnie poprawić Laughing ). Ja mówiłam jeszcze, jak kiedyś po "A więc to nie tak" pół godziny płakałam. Mówiliśmy o patosie słyszalnym w późniejszej twórczości Marka - pan Jacek na pewno za bardzo tego nie pochwalał, ja byłam "za". Wspominaliśmy o Dziesięciu ważnych słowach" i pani Grażyna, która czasem coś do nas wtrącała, uważała, że nie można tej płyty odczytywać w oderwaniu od czasu, w którym powstawała. Ja przy okazji stwierdziłam, że Marek był przeciwko zbytniemu upolitycznianiu poezji.

Co do "...lokomotywy" pan Darek ubolewał nad tym, że nie został wydana druga część, ja zaś powiedziałam, że tej płyty trzeba słuchać w całości. Co do "Drogi za widnokres" mówiliśmy, że jest to płyta taka bardzo powolna, celowo, niepokojąco monotonna, w przeciwieństwie do tych "grechutek" trudna w odbiorze, wymagająca od słuchacza pełnego skupienia i koncentracji. W płycie "Wiosna..." byliśmy chyba zgodni, że o ile utwory śpiewane są świetne (pan Jacek i ja szczególnie chwaliliśmy "Żyli długo i szczęśliwie"), to utwory instrumentalne trochę obniżają wartość płyty. A propos "Krajobrazu..." zdania były podzielone - ja podkreśliłam, że urzeka mnie PRAWDZIWOŚĆ tekstów. "Piosenki dla dzieci..." miały być jasnym promyczkiem. "Niezwykłe miejsca" niestety jakoś opuściliśmy.

Wiem, że to taka trochę nudnawa (i chaotyczna...) relacja, ale tym, którzy nie byli, może się przyda. Pozdrawiam was wszystkich Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tuberoza




Dołączył: 18 Wrz 2007
Posty: 50
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kłodzko / Frankfurt n. Menem

PostWysłany: Sob 0:20, 13 Paź 2007    Temat postu:

I cóż, znowu jestem mile zaskoczona. Wchodzę na stronę, a tu kolejne nowe, ciekawe, barwne relacje. Czytam i choć na chwilę, choć w małej części jestem tam... w tym miejscu, tej atmosferze, wśród tych ludzi... Jesteście wspaniali! Dziękuję!

P.S. Czuję, że się uzależniłam od tej strony Smile Mój synek śpi, obowiązki domowe wykonane, można by iść spać, ale... bez odwiedzenia forum ciężko zasnąć.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tuberoza




Dołączył: 18 Wrz 2007
Posty: 50
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kłodzko / Frankfurt n. Menem

PostWysłany: Sob 1:01, 13 Paź 2007    Temat postu:

Mam pytnie odnośnie koncertu dla Marka z 8.10. w Teatrze Bagatela. Czy rzeczywiście TVP nie nagrywała tego koncertu?!? Właśnie o tym przeczytałam i jestem zdezorientowana, bo wcześniej (jeszcze przed koncertem ) czytałam , że będzie on nagrany. Miałam więc nadzieję, że za jakis czas telewizja go wyemituje i będę mogła obejrzeć Sad
Z pewnością zwróciliście na to uwagę, więc prosze o informacje.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
daeclan
Administrator



Dołączył: 04 Paź 2005
Posty: 313
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Żary

PostWysłany: Sob 6:10, 13 Paź 2007    Temat postu:

Kamery były, trudno jednak mi powiedzieć czy tylko w celu relacji "na żywo" ( koncert był transmitowany na telebimie przed teatrem) czy jednak materiał TVP ma i wyemituje ? Może Barbara wie coś więcej.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dzek




Dołączył: 25 Maj 2007
Posty: 362
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 35 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Jelenia Góra

PostWysłany: Sob 8:34, 13 Paź 2007    Temat postu:

Mam pewną ciekawostkę dotyczącą ostatniego koncertu.Oto jakie longplaye Marka były na nim reprezentowane-"Marek Grechuta&Anawa"-2/Niepewność i jako bis Nie dokazuj/,"Korowód"-6/Kantata,Chodżmy,Świecie nasz,Dni,ktorych nie znamy/dwukrotnie/,Ocalić od zapomnienia/w wersji jazzowej/i Korowód/,"Droga za widnokres"-1/Gdziekolwiek/,"Magia obłoków"-1/Swiat w obłokach/,"Szalona lokomotywa"-1/Motorek/,"Pieśni"-0,"Śpiewające obrazy"-0,"W malinowym chruśniaku"-napewno 1/wersja jazzowa Zmieniona aż po rozłące/,"Wiosna ach to ty"-1/Odkąd jesteś/,"Kraojobraz pełen nadziei"-0,"Piosenki dla dzieci i rodziców"-1/Śpij,bajki śnij/,"10 ważnych słów"-2/Wolność i Miłość/,"Niezwykłe miejsca"-2/Kraków i Lanckorona/.Wojtek Majewski zagrał też fragment utworu "Nie zapomnisz tej mojej tęsknoty",a także utwór,ktorego tytułu,przyznaje sie bez bicia nie poznałem/moze ktos mi pomoze i powie co to było?/.Na bis zaspiewna była tez piosenka" Gaj".Była tez oczywiscie pisoenka "Całe życie przed Tobą".I jeszcze jedna sprawa.W zapowiedziach tego koncertu czytałem ,iz mają byc zaspiewane na tym koncercie dwie nieznane piosenki Marka,które nigdy i nigdzie sie ponoc nie ukazały.To dosc intrygujacy temat.Okazuje się,ze ten plan sie nie powiodł niemniej ciekawy jestem co to za piosenki i dlaczego zaniechano ich wykonania.Może dowie się o tym coś bliżej nieoceniona pani Barbara?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
daeclan
Administrator



Dołączył: 04 Paź 2005
Posty: 313
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Żary

PostWysłany: Sob 9:57, 13 Paź 2007    Temat postu:

Z tymi tajemniczymi znalezionym tekstami nie jest chyba tak do konca, jak jest opisywane w prasie. Wiadomo że Marek Grechuta pracował nad płytą opartą na tekstach związanych ze snami. Jeden czy też dwa utwory były nawet ukończone, reszta nie. I teraz powstaje pytanie - czy chodzi o te teksty czy zupełnie nowe ?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dzek




Dołączył: 25 Maj 2007
Posty: 362
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 35 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Jelenia Góra

PostWysłany: Sob 10:22, 13 Paź 2007    Temat postu:

Dariuszu,teksty o snach,ktorych kilka zdążył napisać jeszcze Marek nie zostały opatrzone muzyką i z tego co wiem,byc może tego zdania podejmie się J.K.Pawluśkiewicz.Tak przynajmniej marzyłaby sobie pani Danuta.Zaś te dwie piosenki,o których pisałem to jakby inna historia.Muzyka do nich już powstała.Zresztą odsyłam do linku [link widoczny dla zalogowanych]

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
daeclan
Administrator



Dołączył: 04 Paź 2005
Posty: 313
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Żary

PostWysłany: Sob 11:09, 13 Paź 2007    Temat postu:

No tak, dziękuję Jacku za sprostowanie.
A co do utworów do których JK Pawluśkiewicz ma napisac muzykę, czy powinny być zaśpiewane, jeśli tak to przez kogo ? Zapraszam do dyskusji Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BARBARA




Dołączył: 09 Sty 2007
Posty: 250
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bystrzyca Kłodzka/Kraków

PostWysłany: Sob 11:46, 13 Paź 2007    Temat postu: KONCERT MARKA

Kochani!
Czytam z wielką uwagą Wasze relacje. Są fantastyczne, ciepłe i utwierdzają mnie w przekonaniu, że koncert wywarł na wszystkich ogromne wrażenie.
Ja na razie nie jestem w stanie opisać swoich wrażeń, gdyż wieczór 8 października zaznaczył się w mojej pamięci jako jeden wielki skandal i upokorzenie. Gdyby nie moja córka wyszłabym z teatru przed rozpoczęciem koncertu. Wiedziałam, że jestem przez kilka osób z Krakowa postrzegana jak "wirus", który wkręcił się na ich terytorium ale doprawdy nie spodziewałam się otwartego ataku w holu teatru, w dniu koncertu. To był publiczny atak ze strony kilku pań, których nie znam i nie pragnę poznać. Podchodziły do mnie kolejno i z mściwością w oczach wyrażały swoją niechęć używając takich słów jak: profanacja pamięci Marka Grechuty, brak ludzkich uczuć, szczyt bezczelności, komercjalizacja nazwiska Grechuta, brak szacunku dla wdowy po Marku Grechucie i wiele, wiele innych, których nie wypada przytaczać na tym forum. Czułam się okropnie, jak bohaterka filmu "Trędowata", kiedy to cała zgraja ludzi z "wielkiego świata" krzyczała za nią - Trędowata!!!
Nigdy nie zrozumiem motywów jakimi kierowały się te atakujące mnie osoby, nie wiem kogo reprezentowały i kto je upoważnił do spowodowania takiego skandalu. Czas ma jednak to do siebie, że powoli ujawnia wszystkie niecne postępki i ja wierzę, że kiedyś dowiem się kto był siłą sprawczą tego zamieszania.
Prawdę mówiąc nie miałam zamiaru pisać tego wszystkiego ale nie mogę sobie poradzić z tymi przytłaczającymi myślami. Jest mi ciężko i źle. Nigdy dotąd nie spotkałam się z taką zmasowaną manifestacją niechęci wobec mojej osoby.
Jedno jednak wiem - nic nie jest wstanie odwieść mnie od moich planów. Nie dam się "przepędzić" z Krakowa, gdyż na szczęście jest tam parę osób życzliwych dla mnie. I to z ich pomocą zamierzam realizować swoje marzenia i pragnienia, a jednocześnie dawać Wam i Wam podobnym możliwość uczestniczenia jeszcze w wielu imprezach poświęconych Markowi. Wierzę, że z roku na rok sala Fontany w klubie "Pod Gruszka" będzie pełniejsza, że na spotkaniach z Markiem powoli zaczną się pojawiać młodzi, zdolni muzycy, którzy otrzymaja stypendium na naukę od mojej Fundacji, że zaszczycą nas swoją obecnością zapomniani artyści, którym pomoc Fundacji pozwoli wrócić do zdrowia i normalnego życia.

Przepraszam Was bardzo, że swoim postem wprowadzam pewien zgrzyt w nastroju jaki panuje teraz na Korowodzie. Myślę jednak, że mnie rozumiecie, że jesteście moimi przyjaciółmi i nie poczytacie mi tego za nietakt.

Jeśli chodzi o te dwie piosenki, które Marek skomponował ale nie zdążył ich ani zaśpiewać ani nagrać. Te piosenki miał zaśpiewać Grzegorz Turnau, ale uznał, że miał zbyt mało czasu na odpowiednie przygotowanie się do ich wykonania.

Koncert został w całości zarejestrowany przez telewizję.Na razie nie wiadomo czy to co zostało zarejestrowane nadaje się do "obróbki" pod kątem transmisji w telewizji. Aby koncert dobrze się prezentował w telewizji powinny być użyte specjalne światła. Na dzień dzisiejszy nie wiem kiedy to się ukaże na antenie. Sądzę, że się o tym dowiem wtedy Was powiadomię.
Pozdrawiam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ysandra




Dołączył: 10 Kwi 2007
Posty: 510
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław/ Warszawa

PostWysłany: Sob 12:38, 13 Paź 2007    Temat postu:

Rozumiemy, pani Barbaro, rozumiemy. Boli mnie świadomość, że dla wszystkich, którzy tam byliśmy, to było wspaniałe przeżycie, a dla pani, która włożyła w to tyle pracy, trudu i miłości, było... czym było. Poza momentami euforii, w czasie których tu piszę, mam momenty zwątpienia i smutku z powodu tych wszystkich brzydkich sprawek. Cóż tu więcej pisać. Ten pani upór jest naprawdę niezwykły (profanacja?!).

Co do tych ponoć znalezionych niedawno wierszy Marka - uważam, że wydanie ich jest jeszcze być może dobrym pomysłem, być może Marek by sobie tego życzył, nie mnie o tym decydować. Ale pisanie muzyki do wierszy (J.K.Pawluśkiewicz wydaje mi się osobą najodpowiedniejszą ewentualnie do tego celu) pociąga za sobą ich śpiewanie. Co oczywiste, przez kogoś innego niż Marek. A co do tego mam spore wątpliwości...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
daeclan
Administrator



Dołączył: 04 Paź 2005
Posty: 313
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Żary

PostWysłany: Sob 13:07, 13 Paź 2007    Temat postu:

Jako administrator forum chciałbym wyrazić głębokie ubolewanie nad faktem, iż przy naziwksu Grechuta, padły słowa jak skandal i profanacja. Myślę iż intencje Barbary zostały źle odczytane, bo nie chciałbym podejrzewać kogokolwiek o złoślowość w takiej doniosłej chwili jak koncert poświęcony Markowi Grechucie.
Rozumiem rozgoryczenie Barbary, sami wiemy ile czasu i sił kosztowało ją to, czego mieliśmy być świadkiem. Pozostaje mi zaapelowac o większą rozwagę przy takich chwilach jak koncert ku czci Marka Grechuty. Wszyscy którym leży na sercu twórczość Marka Grechuty, powinny używać takich środków aby nie urazić drugiej osoby. Z piosenek Marka zawsze biła łagodność, dobroć i niezwykłe ciepło. Życzmy sobie tego wzajemnie...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Korowód Strona Główna -> Korowód Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 2 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin