Forum Korowód Strona Główna Korowód
forum miłośników twórczości Marka Grechuty
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Różne uwagi
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Korowód Strona Główna -> Korowód
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ysandra




Dołączył: 10 Kwi 2007
Posty: 510
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław/ Warszawa

PostWysłany: Pon 20:14, 17 Wrz 2007    Temat postu: Różne uwagi

Mam taki pomysł, żeby założyć taki temat na luźne spostrzeżenia (o Marku). Czasem wpada coś do głowy i chciałoby się to napisać, ale nie bardzo wiadomo gdzie. Więc zakładam ten temat Wink.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ysandra




Dołączył: 10 Kwi 2007
Posty: 510
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław/ Warszawa

PostWysłany: Pon 20:31, 17 Wrz 2007    Temat postu:

Co na początku chciałam napisać: Marek nie umie śpiewać z playbacku. Oglądając ostatnio tych kilka programów z nim, gdzie leciały utwory z płyt, a do tego był Marek w róznej scenerii, dało się jasno zauważyć (choć może się mylę, może ja tak to odebrałam), że nie śpiewa na żywo. Moim zdaniem ta nieumiejętność w pewien sposób dobrze o nim świadczy. Zresztą, nic w tym dziwnego, podobno na próbach nie umiał zaśpiewać dwa razy tak samo. Ale coś innego mi się się jeszcze bardziej rzuciło w oczy. Momentami po prostu zamykał oczy. Pomimo że śpiewał, używając możliwie mało środków wyrazu, bardzo przeżywał to, co śpiewał. Nie tylko to słychać, ale i widać. Rozczula mnie całkowicie, kiedy powieki mu tak mimowolnie opadają. Muszę przyznać, że miałam pewien problem związany z oglądaniem tych programów (zwłaszcza utwór "Zmienionaż po rozłące") czy koncert w tetrze STU (zwłaszcza "Ocalić od zapomnienia" Exclamation ), że z jednej strony chciałam jak najintesywniej wpatrywać się w Marka, a z drugiej w niektórych momentach MUSIAŁAM zamykać oczy. I jeszcze momentami oczy mi się mgliły i słabo widziałam Wink Wink .

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ela




Dołączył: 26 Sie 2007
Posty: 75
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Poznań

PostWysłany: Pon 23:08, 17 Wrz 2007    Temat postu:

Pan Marek, śpiewając, był zawsze Sobą i Cały był Muzką. Osoba i Muzyka to właśnie On, rzeczywisty i zarazem nierealny.
Masz rację, Ysandro, On nigdy nie umiał udawać, nawet w nagrywanych spektaklach był niepowtarzalny.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ysandra




Dołączył: 10 Kwi 2007
Posty: 510
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław/ Warszawa

PostWysłany: Czw 10:21, 20 Wrz 2007    Temat postu:

Słuchałam kiedyś płyty. Wyciągałam wręcz szyję, żeby nie uronić ani dźwięku, ani słowa. W pewnym momencie zachwytu spojrzałam w górę, skąd dobiegał mnie przecudny głos, nieomal spodziewając się ujrzeć tam nie kogo innego, jak Marka. Zobaczyłam oczywiście głośnik, czar trochę prysł. Wtedy z całą siłą dotarło do mnie, że Marek jako taki nie może mi pomóc, że gdy będę tego żądać, coś pryśnie. On może mi jedynie powiedzieć, co mam robić, i pocieszyć mnie, gdy coś się nie uda. Ale sama muszę mieć "upór, żeby powstać", sama muszę "iść i dojść do celu". Ale... czy na pewno "jedynie powiedzieć"? Czy nie jednak "aż"? W świecie, w którym tak trudno o autorytety, w którym tak łatwo się zatracić w jakimś szaleństwie, gdzie tylu "w orszak (...) wierzy, co nie wie gdzie idzie" (J. Kaczmarski), czy to nie jest już sporo? A pocieszenie? Nie chodzi mi o puste słowa, czy nawet mądrości życiowe w stylu "ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy". Mnie wystarcza sam głos, który przywraca wiarę w dobro i umniejsza trochę problemy, albo pomaga się wypłakać i trochę oczyścić z bólu. Czasami nawet wystarczy, że wyobrażę sobie jakieś zdjęcie Marka, a postanawiam być dzielna. On zostawił naprawdę "aż".

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dzek




Dołączył: 25 Maj 2007
Posty: 362
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 35 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Jelenia Góra

PostWysłany: Czw 11:38, 20 Wrz 2007    Temat postu:

Przez długie lata żyłem w przeświadczeniu,iż jestem wprawdzie nie jedynym ale być moze jakimś wyjątkowym fanem Marka.Śledziłem od lat w prasie ,radiu,telewizji ,ale także od jakiegoś czasu w internecie/który okazał sie w tym niezastąpiony/,wszytko co dotyczy Marka.Robię to zresztą dalej.Zorientowałem się np,iz wpisujac w google hasło Marek Grechuta nie wyczerpuje się wcale wszystkich możliwosci natrafienia chocby wzmianki o nim,czasem naprawdę dość intrygujacej.Moja żona zresztą mnie w tym przeświadczeniu o mojej "wyjątkowosci" nie raz utwierdzała mówiac "Ty masz naprawdę na jego punkcie..."/i tu padały rózne określenia"/albo "wyłącz już to,można...."czy też "ciągle ten Grechuta i Grechuta".Czasem ,w przyplywie dobrego humoru, mawiala"chodż,napiszemy do niego list".Całkiem niedawno,jakieś rok temu/ale było to jeszcze wtedy,gdy Marek żył/dowiedziałem się od mojego kolegi,iż jego matka mieszkała w czasie wojny z rodzicami Marka.Gdy sie o tym dowiedziałem to zaraz pomyślałem"no przeciez taka wiadomośc moglaby zainteresowac samego Marka i byłaby dobrym pretekstem do napisania do niego?"No cóż,nie zdążyłem.A z drugiej strony po uslyszeniu takiej wiadomości mozna tylko wykrzyknąć"jakżeż świat jest mały".Tymczasem wracajac do mojej "niezwykłości"to od momentu gdy zagladam na to forum,a zwłaszcza ,gdy coraz uważniej czytam wszystkie posty moje przeświadczenie o swoje "wyjątkowosci "w byciu fanem Marka prysło.Pani Barbara mnie po prostu zdumiewa swoim podejściem do Marka.Podejrzewam,ze chyba tylko ktoś o takiej ,nie boję sie tego powiedziec,milości do Marka byłby w stanie zrobić to wszystko co zrobiła pani Barbara.Ta jej fundacja,to spotkanie,ktore przecież kosztowało tyle staran i zreszta wszystko co robi pani Barbara jest niezwykłe.Mam nadzieję ,iż w jej ślady pójdzie też Ysandra i będzie przenosić w następne pokolenia pamięć o tym niezwykłym artyście,"charyzmatycznym melancholiku",jak ktoś o nim pięknie napisał.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tuberoza




Dołączył: 18 Wrz 2007
Posty: 50
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kłodzko / Frankfurt n. Menem

PostWysłany: Sob 23:30, 22 Wrz 2007    Temat postu:

Doskonale zrozumiałam powyższy post, bo sama do niedawna czułam to samo... Wierzę jednak, że Marek spogląda od czasu do czasu z "góry" na mnie, dlatego staram się iść jego śladem.
A jesli już o tym mowa, to jakiś czas temu, gdy byłam w szpitalu, to właśnie Marek zaśpiewał mi tuż przed przewiezieniem mnie na sale porodową, a już po kilkunastu minutach zobaczyłam swojego wspaniałego synka, który skończy niebawem 4 miesiące. Dlatego myślę, że to był znak od Marka... Z powodu synka własnie nie mogę przyjechać do Krakowa na 8 i 9 października. Bo odległość nie jest aż tak wielka do pokonania.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dzek




Dołączył: 25 Maj 2007
Posty: 362
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 35 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Jelenia Góra

PostWysłany: Sob 8:15, 29 Wrz 2007    Temat postu:

Na czym polega osobność i inność Marka?Pominę to już takie sformułowania jak niezwykły,wspaniały itd.bo one mogą i są subiektywne.Natomiast fenomenem jego piosenek,głównie tych wczesnych jest to,że one nie mają jakby piętna czasu.Puśćmy komuś nieobeznanemu w historii naszej muzyki rozrywkowej np "Niepewność"czy "Nie dokazuj".Aranżacja tych piosenek ,wykonanie jest tak różne od ówczesnych trendów i mody ,że nie ma w nich czegoś co zawsze jest odczuwalne podczas słuchania starych piosenek.Chyba nikt nie powie,że akurat zostały nagrane w roku 1970..Dlatego rozumiem to stwierdzenie pana G.Lasoty/reżysera pierwszego filu o Marku/,że" on przyplywa do nas z innego brzegu."

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ysandra




Dołączył: 10 Kwi 2007
Posty: 510
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław/ Warszawa

PostWysłany: Sob 21:02, 29 Wrz 2007    Temat postu:

Jego wczesne piosenki są fenomenem, że tak powiem, w pewnym sensie medialnym, cuda lat '77-'84, w mniejszym może stopniu też pozostałych okresów, to według mnie fenomen czysto artystyczny. Ale nie o tym chciałam. Otóż już dawno stwierdziłam, że mój stosunek do Marka jest, cóż, bezkrytyczny. Ale inaczej być nie może. Kiedy słyszę dźwięki należące do jego piosenek, czuję się "u siebie". One wtedy brzmią również we mnie. Po dogłębnym lub, jak ja to nazywam, "poznawczym" wysłuchaniu jakiejkolwiek płyty, myślę sobie: "Nic tego nie przebije". Marka słucham zawsze w skupieniu. I PRAWIE NIGDY nie śpiewam. Więcej nawet, i mniej się ruszam, im bardziej nieruchomo leżę, tym bardziej się zagłębiam "w Marka". Jeśli podryguje mi noga w takt muzyki, coś ucieka. Gdzieś czytałam ostatnio, nie pamiętam gdzie, ze jak się kogoś kocha, zawsze znajdzie się dla niego czas. Trochę to mną poruszyło, zastanowiłam się nad tym. I... dla Marka każdego chyba bez wyjątku dnia znajduję jeśli nie tą godzinkę, to chociaż parę minut czasu. I jeszcze jedno: sposób mówienia o Nim. Jedni mówią Marek, inni pan Marek, inni po prostu Grechuta czy jeszcze inaczej. Moim zdaniem nie powinno się udzielać "pozwolenia" na takie prywatne nazewnictwo. Ono zależy od tego, jak się czuje. Ja się teraz czuję, jeśli wolno mi tak powiedzieć, bardzo spoufalona z Markiem. Wszelkie udziwnianie "panami" byłoby dziwne. W niektórych sytuacjach aczkolwiek określam go tak całkiem naturalnie. Chciałabym to jakoś spuentować, ale nie wiem jak, tak po prawdzie. Wink Może dlatego, że moja przygoda z Markiem nie oczekuje jeszcze puenty?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ysandra




Dołączył: 10 Kwi 2007
Posty: 510
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław/ Warszawa

PostWysłany: Pon 19:00, 15 Paź 2007    Temat postu:

Ostatnio mam spory problem z pisaniem tu. Otóż: zaczyna brakować mi słów, że tak powiem. Wspaniały, genialny, fenomenalny, absolutnie wyjątkowy, niezwykły, niesamowity, zjawiskowy... i tak można dalej i dalej. Z samym Markiem to jeszcze pół biedy. Gorzej jest z jego piosenkami. Bo przecież nie mogę powiedzieć, że nie lubię na przykład "Nie dokazuj". Ale żeby dostatecznie wyrazić zachwyt choćby "Twoją postacią" czy takimi perłami jak... niech będzie "Dzieciństwo moje", musiałabym chyba patrzeć takimi kategoriami. Ostatecznie można jeszcze powiedzieć, że są to piosenki bardzo dobre, ale jeśli patrzę na nie w perspektywie muzyki w ogóle, to takie określenie wydaje mi się nieadekwatne. Bo poza niektórymi wyjątkami (np. spora część Kaczmarskiego i pojedyncze sztuki różne różniste) piosenki Marka mają dla mnie miejsca bezwzględnie czołowe. Zresztą, patrząc z drugiej strony, moje podejście nawet nie do twórczości, ale do samych utworów Grechuty jest szczególne. To nie są piosenki do podśpiewywania, piosenki lecące sobie gdzieś w tle czy piosenki, które gdy usłyszę je w radiu, zgłośnię - to jest świat, w który chcę się zagłębić bez reszty. Do którego chcę mieć wyciszone, skupione myśli. Nie traktuję tego tak, że jak mam zły nastrój, puszczę sobie cośtam i mi się poprawia (najwyżej w konkretnych przypadkach). Ja już muszę mieć mieć odpowiedni nastrój, niekłamaną ochotę i odpowiedni czas przerwy, odpoczynku od danej płyty. Inaczej tylko się zdenerwuję.

Kiedyś próbowałam, dla zabawy, ustalać sobie: ta płyta - kiedy mam nastrój taki, ta - kiedy cośtam, ta - jeśli jest tak i tak. I jak nigdzie indziej, nie sprawdza mi się to wcale. Musi być chęć. Ochota. Z drugiej strony, jeśli od kilku dni słuchałam sobie z braku możliwości (lub chęci) tylko jakichś pojedynczych piosenek, jak zachce mi się w końcu płyty, musi być. Piękny przykład uzależnienia Wink . Jestem zła, podminowana, dopóki nie uda mi się zażyć "narkotyku". I wtedy brak czasu jest poważną przeszkodą. Wtedy, ze szkodą być może dla siebie (bo to rano trzeba wstać o siódmej...), nielegalnie "zarywam" noc z Markiem pod kołdrą. Ale to jest dużo lepsze niż jakbym tego nie zrobiła. Może i rano jestem śpiąca, ale... odprężona. Zaspokojona. A swoją drogą, UWIELBIAM "nielegalne" noce... Ten urok jest niepowtarzalny... Dom śpi, a ja w kompletnej ciszy słucham np. Witkacego... A potem patrzę w gwiazdy i w myślach DZIĘKUJĘ... I czuję Go tak blisko... I śmieję się cicho, i mam potem taką satysfakcję... Magiczne, magiczne noce.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Patryk




Dołączył: 19 Maj 2007
Posty: 244
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 28 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Cork (Irlandia)

PostWysłany: Pon 19:16, 15 Paź 2007    Temat postu:

Dobrze to okreslilas- " Narkotyk".

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tuberoza




Dołączył: 18 Wrz 2007
Posty: 50
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kłodzko / Frankfurt n. Menem

PostWysłany: Pon 22:02, 15 Paź 2007    Temat postu:

Kiedyś dawniej słuchałam Marka tylko w całkowitym skupieniu - spokojnie siedząć, lub leżąc (czesto z zamkniętymi oczyma, lub w ciemności, żeby nic nie zakłucało odbioru) wsłuchiwałam się dogłębnie, często kilka razy w ten sam utwór, w każdą wyśpiewywaną przez Niego linijkę, słowo, sylabę, głoskę, a nawet literkę... napawałam się najdrobniejszym szczegółem, zmianą barwy głosu, intonacji. Tym intensywniej, że dostęp do materiałów video był niesamowicie ograniczony. Dzisiaj słucham Marka prawie codziennie, a jego płyty są w każdym miejscu, tam gdzie przebywam stale i tam, gdzie jestem tylko czasami. Dziś nie mam niestety tak wiele wolnego czasu, aby oddawać się częstym dogłębnym seansom. Lecz gdy gdzieś wyjeżdzam, płyty, lub wybrane utwory Marka są zawsze ze mną. Gdybym ich nie miała przy sobie, czułabym się jakby "niekompletna" w tej podróży.
Więc chyba jednak narkotyk... nasycam się Nim, ale nigdy nie przesycę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ela




Dołączył: 26 Sie 2007
Posty: 75
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Poznań

PostWysłany: Śro 23:25, 17 Paź 2007    Temat postu:

Dla mnie słuchanie pieśni Marka to też swoisty narkotyk. Kiedyś włączałam odtwarzacz, żeby w spokoju dla relaksu posłuchać choć kilku utworów a raczej zanurzyć się w nich przeżyć rodzaj nirwany. Teraz tych kilka chwil nie wystarcza - słucham podczas pracy, wykorzystując każdą możliwość - na szczęście (dla niego!!! Wink ) kolega nie ma nic przeciw. To niesłychane ale ciągle odkrywam w nich coś fascynującego Exclamation Twórczość Marka jest tak bogata i różnorodna, że nie może osłuchać i znudzić Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Patryk




Dołączył: 19 Maj 2007
Posty: 244
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 28 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Cork (Irlandia)

PostWysłany: Nie 1:56, 21 Paź 2007    Temat postu:

Mowi sie ze Marek wystepowal w roznych krajach Europy (I nie tylko). Jestem ciekaw czy dal kiedys koncert tam gdzie mieszkam, czyli w Irlandii. Moze ktos wie cos na ten temat??

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
daeclan
Administrator



Dołączył: 04 Paź 2005
Posty: 313
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Żary

PostWysłany: Nie 9:38, 21 Paź 2007    Temat postu:

Nie sądzę aby Marek koncertował w Irlandii, chociaz na 100% tego nie wiem. Irlandia wraz z Wyspami Brytyjskimi była dosyć zamkniętą enklawą przez prawie całą twórczość Marka. Jeśli już koncertował to tylko w Anglii gdzie zachowała się liczna Polonia pozostała tam po wojnie. Irlandia notuje napływ naszych rodaków dopiero od 2-3 lat, a wiadomo że tacy artyści jeździli na koncerty raczej dla polonii. Być może Marek koncertował z Piwnicą w Edynburghu, bo trupa Piotra była tam zapraszana kilka razy. Z krajów zachodniej Europy to najwięcej chyba koncertował w Niemczech, Francji i we Włoszech.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Patryk




Dołączył: 19 Maj 2007
Posty: 244
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 28 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Cork (Irlandia)

PostWysłany: Nie 22:33, 21 Paź 2007    Temat postu:

Dziękuje Panie Dariuszu za odpowiedz. Pozdrawiam

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Korowód Strona Główna -> Korowód Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 1 z 5

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin