Forum Korowód Strona Główna Korowód
forum miłośników twórczości Marka Grechuty
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Mój Korowód

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Korowód Strona Główna -> Korowód
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dzek




Dołączył: 25 Maj 2007
Posty: 362
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 35 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Jelenia Góra

PostWysłany: Pon 8:02, 13 Kwi 2009    Temat postu: Mój Korowód

Postanowiłem napisać tutaj oddzielny post,bo chcę aby moja rozważania na temat płyty "Korowód"były czymś więcej niż tylko zwyczajną recenzją,a stały się pretekstem do napisania czegoś na temat muzyki w ogóle.
Ludzie,mowiąc o swoich ulubionych płytach,książkach czy filmach używają często określenia "płyta mojego życia","książka mojego życia"itd.Ja mogę więc z całą pewnością powiedzieć,że płytą mojego życia jest"Korowód".Oczywiscie za lat 10 czy 20,o ile dożyję ,być może mój gust się zmieni na tyle,że polubię coś zupelnie innego a sama plyta "Korowód"straci dla mnie ten swój blask,ktory mnie na swój sposob oslepia od blisko 30-tu lat/po raz pierwszy usłyszałem to dzieło Marka i zespołu Anawa w roku 1981-ym/.Mimo wszystko sam fakt,że tak długo jestem wierny tej muzyce zasługuje na to,aby nazywac ją plytą mojego życia.Mam oczywiście świadomość,że ja już chyba oceniajac tę plytę nie jestem do końca obiektywny.Czy zresztą jakikolwiek fan jakiego kolwiek wykonawcy może być obiektywny?I czy to jest w ogole możliwe?Na świecie powstaje rocznie tysiące piosenek,utworów instrumentalnych itd i spora częśc z nich pewnie zyskuje swoich fanów.Ludzkie gusta są tak rózne,że twierdzenie,że ta czy inna płyta jest napewno najlepsza jest tak naprawdę trochę niedorzeczne.No ,ale wrócę do "Korowodu".Ja ,podobnie jak większość jej słuchajacych patrzy na nią trochę przez pryzmat tych lat,ktore minęły od jej powstania.A tymczasem pamiętajmy,że nasza rodzima muzyka pop byla jeszcze wtedy w powijakach.Własciwie dopiero Niemen dwa lata wcześniej a Breakouci trzy lata wydali płyty,które można określić jako muzyka rockowa,w pełnym tego słowa znaczeniu.Wcześniej był tzw big beat,który poza nielicznymi wyjątkami brzmial u nas bardzo licho.Natomiast rok 1971to napewno rok dobry dla naszej muzyki,bo poza płytą Marka ukazała się choćby plyta Dzambli.Natomiast jakby niezwyklość plyty Marka i zespołu Anawa polega,poza rzeczami tak oczywistymi jak wspaniały warsztat instrumentalistów,wspaniale aranżacje,na niezwyklej oryginalności tego co stworzyli.W ogole gdy się slucha nagrań Marka z tamtych lat to ma się nieodparte wrażenie,że to było zupelnie inne niż to co ukazywało sie wówczas na świecie,nie mowiąc o naszym rodzimmym podwórku.Recenzja tej plyty ,ktora zostałą zamieszczona na tej stronie pod tytułem "Korowód odkrywców"znakomicie oddaje tę inność tej muzyki.Oni stali się jakby odkrywcami nowych muzycznych lądów.Autor tej recenzji podkresla ,bardzo trafnie,że to dzieło jest dziełem raz na zawsze skończonym i wszelkie próby naśladownia jego są skazane na niepowodzenie.Myslę,że nawet sam Marek grajac pózniej te utwory na koncertach nie zblizył sie nigdy do ich poziomu.One przeciez powstały w okreslonym czasie,w okreslonej atmosferze,a wreszcie w okreslonym składzie osobowym.To własnie z przeciecia tych niepospolitych talentów Pawluśkieiwcza,Ostaszewskiego,Jackowskiego czy samego Grechuty powstało to dzieło.Marek Jackowski wspominał kiedyś w TVP Kultura tamte czasy mowiąc o specyficznej atmosfzerze jaką emanował wtedy Kraków.Piwinica pod Baranami,Demarczyk,ale także chocby Kantor,ta specyficzna krakowska cyganeria.Tamta atmosfera miała z pewnością duzy wplyw na charakter tej plyty.Zresztą odwąze się teraz postawic pewną tezę.Otoż mam wrażenie,że taka muzyka,ktora jakby dzieje sie na styku literatury i muzyki,poezji i muzyki wymaga czegoś więcej niż warrsztatowej biegłości.Gdy słuchałem na naszym ostatnim zjezdzie tej rozmowy z Kantym to zrozumiałem dlaczego min powstały wtedy takie wspaniałe rzeczy.Kanty zawsze wydawał mi się czlowiekiem muzyki,a nie czlowiekiem slowa.Wypowiadał się/takie czasem odnosiłem wrazenie/jakby nieporadnie.A tymczasem w tym wywiadzie objawil mi się jako ktoś o wielkiej erudycji,klasie,na dodatek skromny i z wielkim poczuciem humoru.Oczywiscie tych rozterek nie miałem sluchajac czy też czytajac wywiadów z Markiem.On zawsze mnie zachwycał swoją precyzją w formułowaniu swoich myśli,a na dodoatek swoim wdziękiem i jakąs aurą,ktorą wokól siebie roztaczał.A przecież "Korowód"to nie tylko tych dwoje artystów,ale też i np Jacek Ostaszewski,ktory grała wczesniej min u Komedy i kwintecie Trzaskowskiego.Już sam fakt obecnosci w tych zespolach jest wystrczajacą rekomendacją dla niego,a przecież dopiero po "Korowodzie"zaczeł sie w pelni realizowac jako artysta,tworząc wespoł z T.Holujem i M.Jackowski zespoł Osjan.Pierwsze koncerty Osjana miały miejsce jescze za czasów zespołu Anawa.Ale Ostaszewski to nie tylko muzyk Osjana,t rownież pedagog,autor muzyki filmowej i teatralnej,taki na poły muzyk i filozof.Z tego co wiem to muzycy Osjana mieszkali swego czasu w połozonej nieopodal mojej miejscowości Przesiece,gdzie to tworzyli cos w rodzaju komuny.Kompozycja Marka Jackowskiego,ktora otwiera "Korowód"może nam dać pewne wyobrazęnie o muzyce Osjana.To była muzyka ni to jazzowa ni to etniczna a napewno w swoim duchu na swój sposób medytacyjna.Byłem na przełomie lat 70 i 80 i mam ich pare płyt,a więc mam jakies wyobrazeniie o ich muzyce.Piszę to wszystko bo uważam,że takie dzieła jak "Korowód"mogą się narodzić tylko z pomocą nie tyle talentów czysto muzycznych ich twórcówe,ale też dzięki ich niezwykłym osobowością.Marek Jackowski,przed zasileniem zespołu Anawa był liderem awngardowego zespołu Vox Gentis.Jak wspominał w wywiadzie w TVP Kultura zagral z tym zespołem koncert w Piwnicy pod Baranami i został potem zaproszony przez Skrzyneckiego do Krakowa.Pozniej trafił do Anawy.To też nietuzinkowa postać polskiej sceny rockowej i jego wklad w specyficzny klimat "Korowodu"jest chyba bezdyskusyjny.Już sama jego kompozycja "Widzieć więcej" ,dla kogoś przyzwyczajonego do piosenek w rodzaju "Bedziesz moją panią",zdaje się calkowicie szokować.Ale gdy wybrzmi ostatni utwór na tej plycie zdaje się być jak najbardziej na miejscu i nawet jego tytuł nie jest przypadkowy.Pisałem,że Osjan grali muzyke w pewnym sensie medytacyjną, a czymże jest medytacja?Moglbym zajrzec teraz do wikipedii i popisac się tą wiedzą,ale sprobuje napisac to po swojemu.Mam wrażenie,że dzieki medytacji czlowiek nie tylko może osiagnać jakis wewnętrzny sposkój ,ale tez uzyskac swego odzaju harmonie ze swiatem zewnętrznym.Moze też jakby "zobaczyc"coś co jest na swój sposob niewidzialne/Widzieć więcej/.Własnie teraz przypomniał mi się tytuł z plyty "Anawa"nagranej z A.Zauchą-"Uwierz w nieznane".I znowu odwołam się do wywiadu,ktory udzielił M.Jackowski dla TVPKultura.Powiedział,że jego fascynacja muzyką wschodu wynikala nie tyle z ówczesnej mody,ale bardziej z kierunków jego studiów.Tak czy inaczej moda na muzykę indyjską wtedy była,a to głownie za sprawą Beatlesów,którzy skumali się z R.Shankarem-miejscowym muzykiem.Sama fascynacja Beatlesów też nie była przypadkowa.Ponoć w czasach kontrkultury,w czasach hippisów mekką,jakby celem podrózy wszelakich obieżyswiatów i zbuntowanych mlodych ludzi były Indie i Pakistan,które zdawały się być odskocznią od halasliwego Zachodu.Te podroże zdawały się byc nie tylko podrozami senscu strice,ale tez byłą jakby podrożami wewnątrz siebie.W każdym razie utwór "Widzieć więcej"wyrósł wtedy jakby na tej glebie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dzek




Dołączył: 25 Maj 2007
Posty: 362
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 35 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Jelenia Góra

PostWysłany: Pon 8:54, 13 Kwi 2009    Temat postu: Mój Korowód

Po kompoyzcji Jackowskiego pojawia się kompozycja Pawluśkieiwcza i tak sobie myslę,że bardzo dobrze,że właśnie one pojawiła sie jak druga na tej plycie.Jej pierwsze takty są trochę w klimacie "Widzieć więcej"i w ten sposób zespól Anawa przechodzi jakby plynnie w sferę piosenek.Slowo plynność jest tu chyba jak najbardziej na miejscu,bo tak naprawdę "Kantatę"trudno nazwać piosenką.Sklada się wszak jakby z różnych muzycznych motywów,oddajacych w sposób genialny tekst Zycha.Slysząc po raz wtóry ten utwór ma się wrażenie,że tam nie ma niepotrzebnej nuty.Anawa zdaje się dzialać jak niezawodna ,dobrze naoliwiona maszyna.Precyzja aranżacyjna Kantego jest zdumiewająca.Na koniec pojawia się chór,który stanowi bardzo ważny element "Korowodu"Tutaj ten spiew brzmi podobnie jak śpiew sakralny.Podkresla podnioslość i wymowę końcowuych słów.W "Świecie nasz"-utworze,ktory jakos najbardziej odwoluje się ideologii hippisowkiej zdaje brzmieć jak chór z songów z musicalu "Hair",w "Nowym radosnym dniu"odwoluje się do muzki konkretnej.Z kolei w piosence "Dni,ktorych nie znamy",ktorej aranżacja jest klasyczna wprowadza na koniec rodzaj nieokieznanaego żywiołu ,ktory zdaje sie nieść ten muzyczny motyw./nieprzypadkowo śpiewają tam Ewa i Aleksander Bem/W "Korowodzie"ten chór odwoluje się trochę do tradycji chorów gregoriańskich,a więc czegoś tak starego,że niemal odwiecznego.W zderzeniu z odwiecznymi pytaniami ludzkosci brzmią jakby mialy tu swoje miejsce.Ale dość już o chórach,ktore za każdym razem brzmią w tych inaczej i za każdym razem wspaniale.To niewątpliwie zasługa aranżacji Kantego.Po "Kantacie"przychodzi utwór "Chodżmy",który jakoś zawsze traktowałem na tej plycie dośc marginalnie.Stanowił on dla mnie jakby preludium "Świecie nasz".W końcu między tymi utworami niema żadnej przerwy.Ostatnie takty "Chodżmy"to jakby zarazem poczatek "Świecie nasz".Pamiętam,że bardzo lubił ją moj kolega,który na kilka dni przed samobójczym aktem w roku 1981-ym mowil mi o tej piosence.Widocznie dla niego sens tych slów byl zgoła inny.To chyba dowód na to,że nie koniecznie wszystko w piosence powinno być tak doslowne i rozumiane jednoznacznie.Jak choćby w pieśni Swiecie nasz".Trudno do tego utworu się przyczepić.Znowu aranżacja tej kompozycji Pawluskiewicza wydaje się adekwatna.Jedyne co może budzić wątpliwość to te słowa.No,ale może niepotrzebnie się czepiam?Mowiłem,że "Świecie nasz"jakos najbardziej odwołuje się owczesnych hippisowskich songów.Te dzwonki,ktore kończą ten utwór....Z kolei na pewno nie można zarzucić zbytniej dosłowności kompozycji "Nowy radosny dzień".W przeciwieństwie do piosenek,o ktorych mozemy z reguly powiedziec o czym są te dzwięki odwolują się bardziej do naszej wyobrazni.Już pisałem kiedyś o roli perkusji w tym utworze.Brzmi ona tutaj z jednej strony momentami monumentalnie a zarazem jakoś niepokojąco.To ona jakby stanowi fundament tego utworu.I znowu tutaj klania się mistrzowska aranżacja Pawluskieiwcza,ktory stworzył dzielo z jednej strony awngardowe,a z drugiej wewnętrznie zdyscyplinowane.Słuchajac tego utworu mozemu w ogole podjac rozwazania czym jest awngarda?Czy chodzi o to,aby stworzyc koniecznie cos czego jescze nikt nie stworzył?Mozna teoretycznie wyjąc 20 butelek,postawic jakąś miskę z woda i potraktować te przedmioty jako instrumenty.Swego czasu Niemen nagrał z Nadolskim utwóe Reqwiem dla Van Gogha".To rownież dzieło awngardowe,ale sposob jego wykonania jakze inny.Świetny zespół King Crimson,ktory jak przyznał w jednym z wywiadów był jedyną rockową jaka interesowała nagrał kiedys kompozycję "Moonchild".Na początku piękna,urzekajaca melodia a pozniej granie dla grania.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dzek




Dołączył: 25 Maj 2007
Posty: 362
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 35 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Jelenia Góra

PostWysłany: Wto 7:26, 14 Kwi 2009    Temat postu:

To ostatnie zdanie dotyczyło oczywiscie J.K.Pawluśkiewicza.Przepraszam za to niechlujstwo,ale pisałem ten tekst dość szybko i po przeczytaniu go stwierdzilem,że blędów jest tam co nie miara.Wracam teraz do "Korowodu".Przyszedł czas na "Dni,których nie znamy".Tak sobie myślę,że właściwie jedyną wadą czy też "winą"tej piosenki jest jej wielka popularność.Fani wielu wykonawców lubią czasem mieć świadomość,że należą oni do tej grupy wtajemniczonych zdolnych odkryć wartość "prawdziwej"muzyki.W przypadku tej piosenki jest zupełnie inaczej bo ona trafiła od przysłowiowe strzechy.Kiedyś Magda Umer powiedziala,że piosenki Marka trafiały do serca zarówno zmęczonej pani pracujacej w fabryce jak i do serca niezmęczonej pani profesor.Ta piosenka jest o tyle fenomenem,że mimo uplywu 38 lat od jej nagrania nadal zachwyca wielkie rzesze coraz to młodszych sluchaczy.Wystarczy zajrzeć na you tube ,aby się o tym przekonać.Mylil by się jednak ktoś kto sądził by,że ta piosenka podobać się może tylko jakimś mniej wyrobionym muzycznie ludziom.W końcu zarówno K.Janda jak i G.Turnau czy M.Umer wymieniają tę piosenkę jako jedną ze swoich ulubionych.W czym tkwi fenomen tej piosenki?Otoż w przypadku tej piosenki najdobitniej chyba można powiedzieć,iż jest ona jakby oderwana od czasu w jakm powstała.Jej aranżacja nawiązuje do muzyki klasycznej i gdybyśmy mogli ją kiedyś przenieść w czasie,powiedzmy w lata 20-te to wtedy z całą pewnością by nie szokowała.Troszkę podobnie jesli chodzi o te klasyczną aranżację brzmi "Nie dokazuj".Poza tym słusznie napisał D.Wyszogrodzki,iz ta piosenka ma ten motyw,ktory chcialo by się aby trwał wiecznie.Ten chór ,o którym pisałem ma za zadanie wprowadzic w ten klasyczną instrumentację żywiołowość rodem z czarnej muzyki i rodzaj spontanicznej nieokiełznanej zabawy.No a poza tym wspaniale śpiewa tu Marek.Jego wspaniał dykcja,barwa glosu,wyczucie słowa dotyczą każdej piosenki jaka jest na tej plycie.Z całą pewnością dotyczą też "Ocalic od zapomnienia",ktora to piosenka jest na pewno jedną ze sztandarowych piosenek Marka.Pewnie niejeden młody czlowiek po uslyszeniu tej pieśni sięgnął np do tomiku z wierszami Galczyńskiego.Mnie w tej piosence uderza szczególnie całkowite zespolenie slowa z muzyką ,z kompozycją.Ta muzyka nie tylko stanowi tło dla wiersza,ale wręcz go niesie.Podobne slowa można powiedzieć o "Korowodzie",ktorego muzyka i chor zdaja się byc całkowicie adekwatne z muzyką.W utworze "Korowód"gdy się go puści glośniej czuć wspaniale pulsującą sekcję rytmiczną.To wszystko ma swój dynaimzm a zarazem znowu można odniesc wrazenie,że Anawa dziala tu jak maszyna bez zarzutu.Ale oprocz tej niesłychanej precycji z jaką funkconuje Anawa szczególnie w tym utworze można wyczuć rodzaj niekiełznanje zywiolowości i spontaniczności.W pewnym momencie slychać nawet okrzyk jednego z muzyków.A propos tej zywiolowosci to przypomnialem sobie okladke "Korowodu".Jeden z maszerujących tam w tym korowodzie zdaje się jakby podskakiwac czy tańczyć.Manifestacja niczym nieskrępowanej wolności?Chciałbym i w przypadku tego utworu zwrócić uwagę na śpiew Marka,ktory w tym brzmiącym troche rockowo utworze nie traci nic ze swojej,tylko jemu wlasciwej wspanialej dykcji,pieczolowitości w traktowaniu poetckiego slowa.Wielu rockowych wokalistów usilowało śpiewac jak czarni wykonawcy.Niemen szczególnie na plycie "Sukces"stara się spiewac jak J.Brown,co wydaje się czyms zupelnie nietrafionym.Zespoł Breakout grał jak, i tu padaja nazwiska wykonawców zachodnich-Cream,Mayall,Yardibirda.W przypadku Marka można z całą pewnością powiedzieć,że spiewał on jak...Marek.Zresztą jeśli już pisze o wtorności naszej ówczesnej muzyki to dotyczy ona nie tylko śpiewu czy tez kompozycji,ale rownież aranzacji czy instrumentacji.Zespół Klan,Niemen,Skladowie używali organów hammonda.Tak naprawdę kto teraz tego instrumentu używa?Brzmienie tego hammonda zdaje sie teraz być niczym stempel tamtych czasów.Tymczasem na Korowodzie nie ma tych modnych instrumentów.W piosence "Chodżmy"i w "Niebieskim Mlynie"wspaniale pokazują się tuby,ktory to instrumen był bardzo rzadko stosowany w ówczesnej muzyce rockowej.Zresztą Marek mnie zadziwia i dotyczy to nie tylko "Korowodu"ale większosci jego plyt,że nie szedł nigdy z prądem ówczesnych mód.Nigdy nie zaraził się elektroniką,a pozostał wierny brzmieniu instrumentów klasycznych.Może nawet wówczas byl uważany przez niektorych za kogos staromodnego,mało nowoczesnego,ale mysle ,ze czas pokazał,że to on mial rację.Tak naprawdę to wlasnie czas wszystko weryfikuje .Sporo nagrań z przeomu lat 60-tych i 70 -tych brzmi teraz nieznosnie pretensjonalnie i nawet irytująco.Nagrania Marka zachowały swój czar,bo zawsze były oryginalne.Plyta "Korowód"tak naprawdę zadziwia również dlatego,że trudno określić jej charakter.Wymyka sie ona wszystkim klasyfikacjom.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dzek




Dołączył: 25 Maj 2007
Posty: 362
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 35 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Jelenia Góra

PostWysłany: Wto 17:52, 21 Kwi 2009    Temat postu:

Chciałbym jeszcze nieco uzupelnić moje rozważania na temat "Korowodu".Trochę zainspirował mnie do tego fragment wywiadu z G.Turnauem,który zamieścił tutaj Darek.Pan Grzegorz wspomnial w nim o pieśni "Ocalić od zapomnienia"jako o tej,w ktorej slowo jest tak zespolone nie tylko z muzyką ,ale i z tym konkretnym wykonaniem Marka,że własciwie teraz już nie sposób wyobrazić sobie tego tekstu z inną oprawą .Pamiętam,że gdy pierwszy raz uslyszałem ten piękny motyw zagrany na fortepianie to jakoś skojarzyłem go,nie wiedzieć czemu z muzyką podobną do tej,ktorą tworzyl Chopin.Pamiętam,ze podobnie mowił o "Ocalić od zapomnienia"Ryszard Rynkowski.Coś musi być chyba widzocznie na rzeczy skoro i on miał podobne skojarzenia.W ogole trudno sie oprzeć wrażeniu,że muzyka Grechuty jest ze swej natury bardzo polska,a zarazem ,mowiąc ogólniej słowiańska.Kiedyś Leszek Możdżer powiedzial ,że właśnie Grechuta i Konieczny czują język polski.
"Uważam,że my Polacy,mamy na tyle dużo talentu i wyobrażni,ze jesteśmy w stanie tworzyc własną estetykę muzyki pop.Kopiowanie amerykańskich wzorców jest bez sensu,przecież ten język silą rzeczy,z racji na swoją konstrukcję,sugeruje inne muzyczne frazowanie.W angielskim jest mnóstwo wyrazów jednosylabowych,nasz język to długie słowa z akcentem na przedostatnią sylabę.Na przyklad Marek Grechuta i Zygmunt Konieczny to są kompozytorzy,którzy rozumieja i czują język polski".Trudno odmowić racji tym słowom.W ogole sluchając plyty "Korowód"nie trudno dostrzec,że tam wszystko,mimo tej nowoczesnej aranżacji,jakoś "tchnie"polskością.Splot różnych okoliczności sprawil tak naprawdę,że powstał ten epokowy album.Np "Kantata"tak naprawdę powstala dzięki L.A.Moczulskiemu,ktory poirytowany nieco,że Marka piosenki nazywają,chyba mimo wszystko nieco lekcewaząco "grechutkami"podrzucił Kantemu tekst J.Zycha i ten ,zainspirowany tymi strofami stworzył dzieło wspaniałe.Również okoliczności powstania "Korowodu",a raczej jego prapramierowego wykonania byly dość dziwne.Kanty opowiadał w radiowej trójce jak to zespół Anawa jechał pociągiem na koncert do Olsztyna.Ponieważ podróż była bardzo dluga,więc część załogi Anawa zabijała czas grając w,jak to nazwał Kanty,"ostrego pokera".Ponoć Jacek Ostaszewski przegrał już nie tylko to co zarobił,ale także to co miał zarobić na jakieś miesiąc do przodu.Atmosfera była więc dość ciężka.I wtedy nagle Marek rzucił coś w rodzaju"Dajcie spokój z tymi kartami"i wyjął zapisaną na kartce kompozycję "Korowodu".Zaraz potem zaczął ją grać na gitarze Marek Jackowski,a Jacek Ostaszewski obiecał Markowi solo na flecie.Można rzec tak oto narodziła się legenda-w pociągu relacji "Kraków-Olsztyn".W ógole ponoć wtedy ,na koncertach ówczesnej Anawy Marek zerwał trochę z tym swoim wizerunkiem nieruchomo stojącego,skupionego i wyciszonego pieśniarza.Jak wspominał Kanty w TVP Kultura Marek wtedy potrafił skakać piruety pod sam sufit,a sam Kanty szalał np wtedy na scenie z tamburynami.Chciałbym to kiedyś zobaczyć.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dzek




Dołączył: 25 Maj 2007
Posty: 362
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 35 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Jelenia Góra

PostWysłany: Wto 18:16, 21 Kwi 2009    Temat postu:

I jeszcze taka ciekawostka,która być może będzie kiedyś przyczynkiem do zalożenia postu pod nazwą powiedzmy"Muzycy,z ktorymi grał Marek i ich dalsze koleje losu".Jednym z muzyków grajacych na "Korowdzie"był Zbigniew Paleta,ktory ,jak wspominał kiedyś Kanty,został "podkradziony" z zespołu Ewy Demarczyk.W roku 1980 wyjechał do Meksyku,gdzie ponoć dostał atrakcyjną ofertę pracy.Był tam kompozytorem muzyki filmowej i teatralnej.Uczestniczyl ,jako muzyk w filmach Preisnera i Kieślowskiego.
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
Warto też wspomnieć o córkach Palety,ktore stały się tam znanymi aktorkami.O nich zresztą można rownież przeczytać w wikipedii.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dzek




Dołączył: 25 Maj 2007
Posty: 362
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 35 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Jelenia Góra

PostWysłany: Wto 18:25, 21 Kwi 2009    Temat postu:

Nie wiem dlaczego,ale jeden z tych linków się nie otwiera.Spróbuję jeszcze raz.
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
daeclan
Administrator



Dołączył: 04 Paź 2005
Posty: 313
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Żary

PostWysłany: Śro 12:01, 22 Kwi 2009    Temat postu:

Bardzo ci dziękuje Jacku za te rozmyślania ( nie wiedziałem jakiego użyć słowa w tym przypadku Smile ) o "Korowodzie". Pamiętam jak podczas I, a później II zlotu, zachwycałeś się "Korowodem". I chociaż rozmowy były chaotyczne i nie dotyczyły samego "Korowodu", Ty wplatałeś w nie właśnie zachwyty nad tym krążkiem. Gdy padło "korowód" od razu można było zauważyć ten błysk w twoim oku. Nawet słuchacz niewtajemniczony, gdy tylko wychwycił twój wątek o "korowodzie" musiał pomyśleć - ten facet po prostu kocha tą płytę!

No cóż, "Korowód" to płyta niezwykła i ponadczasowa, a udowadnianie jej wielkości jest chyba zbędne. Ciekawi mnie inny fakt, czy twórcy przeczuwali że tworzą prawdziwą historię polskiej muzyki? Być może tak i gdzieś podświadomie się rozeszli, aby nie mierzyć się w kolejnym rozdaniu z czymś co stanie się legendą.

Chciałbym podkreślić jeszcze jeden fakt o którym napisał Jacek - ta płyta powstała w jakimś magicznym klimacie ówczesnego Krakowa, czymś co nam współczesnym trudno pojąć.

Jeszcze raz dziękuję Jackowi, który spędził nad tymi tekstami pewnie mnóstwo czasu i zachęcam do umieszczania własnych refleksji na temat "moich płyt".

ps. nie muszę chyba tłumaczyć dlaczego stronę o Marku Grechucie nazwałem..........


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dzek




Dołączył: 25 Maj 2007
Posty: 362
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 35 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Jelenia Góra

PostWysłany: Pią 7:24, 08 Maj 2009    Temat postu:

My- fani Marka zachwycając się jego piosenkami zapominamy czasem,że te "małe symfonie"jak kiedyś napisał o utworach Marka W.Majewski,to nie tylko jego dzieła,ale to również efekt pracy muzyków z nim grających a także autorów tekstów.Widać to szczególnie na "Korowodzie".Nie bez przyczyny więc wspomniałem w ostatnim swoim poście o Z.Palecie.Dzisiaj pora na Tadeusza Śliwiaka.To autor tekstu"Niebieskiego Młyna"-piosenki,która mnie zawsze jakoś głęboko porusza.Ów tekst dostał wspaniałą muzyczną oprawę w postaci kompozycji Pawluskiewicza i równie wspaniałej aranżacji gdzie to iście rockowa sekcja rytmiczna wspaniale współgra z oriestrą symfoniczną i pojawiającymi się w pewnych momentach tubami.Tadeusz Śliwiak to jednak autor nie tylko tej piosenki.Chyba najsłynniejszym jego dziełem,z tej kategorii twórczości ,jest słynna piwiniczna pieśń"Ta nasza mlodość".Kiedyś,w programie Magdy Umer"Mężczyżni mojego życia"wykonywał ją min Marek,wespół z wieloma innymi bohaterami tego programu.No ale oczywiscie Śliwiak to przede wszystkim poeta,autor wielu ,głośnych swego czasu wierszy.No i jak to czasem wśród poetów bywa to postać tragiczna.Zwłaszcza jego śmierć,gdy się po niej po latach czyta jawi się jako coś własnie zarazem absurdalnego jak i przejmującego.
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
daeclan
Administrator



Dołączył: 04 Paź 2005
Posty: 313
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Żary

PostWysłany: Pią 12:24, 08 Maj 2009    Temat postu:

"Ta nasza młodość" to rzeczywiście wspaniała pieśń, zresztą jeden z najważniejszych piwnicznych hymnów. Wykonywana pod koniec kabaretu przez śp. Halinę Wyrodek. To jedna z tych pieśni, podczas wykonywania której, człowiekowi przechodzi mrowienie po ciele.

Jak wspomniał Jacek, sukces i wielkość "Korowodu" to wypadkowa wielu czynników i przede wszystkim osobowości. To zderzenie znakomitych poetów: Moczulski, Gałczyński, Zych, Śliwiak z gronem muzyków nieprzeciętnych. Wspomniany Tadeusz Śliwiak, występuje również na kolejnej płycie, w utworze tytułowym - jedna z moich ulubionych fraz - "...w moim lesie pogasły już światła...". To samo dotyczy Jana Zycha - znakomita "Kantata" jak i późniejsze "Gdziekolwiek".

Myślę, że siła korowodu, tkwi, w jakimś dziwnym klimatycznym konglomeracie. Nie udało się autorom uciec od poezji, a jednocześnie nie przeładować jej czynnikiem rockowym. Wyszedł poetycko-rockowy galimatias, w pozytywnym sensie tego słowa. "Korowód" nie daje się zaszufladkować, pozostając pewna zagadką dla odbiorcy. I pewnie taką był dla muzyków Deep Purple Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez daeclan dnia Pią 12:25, 08 Maj 2009, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Korowód Strona Główna -> Korowód Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin