Forum Korowód Strona Główna Korowód
forum miłośników twórczości Marka Grechuty
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Jaką rolę pełni warsztat?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Korowód Strona Główna -> Korowód
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ysandra




Dołączył: 10 Kwi 2007
Posty: 510
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław/ Warszawa

PostWysłany: Nie 16:59, 20 Sty 2008    Temat postu: Jaką rolę pełni warsztat?

Można sobie pomyśleć, że pisanie muzyki do już powstałych wierszy to mniejszy kłopot, bo co to w końcu za problem dla dobrego kompozytora - skomponować muzykę. Często porównuje się do twórczości Marka twórczość Grzegorza Turnaua, bo obydwaj chętnie (i z powodzeniem) sięgają w swoich piosenkach po cudze wiersze. Jednak według mnie zachodzi między nimi ogromna różnica - Turnau to bardzo utalenowany kompozytor (i piosenkarz), ale dla mnie Marek jest geniuszem komponowania muzyki do poezji. I zapewne ilość przebojów Turnaua i przebojów Marka z Anawą jest w jakiś sposób porównywalna, ale już to, co Grechuta zrobił z tekstami choćby Nowaka jest czymś naprawdę niezwykłym i wyjątkowym. Kiedy ostatnio słuchałam Turnaua, przyszło mi do głowy, że nigdy mi właściwie przez myśl nie przeszło, żeby zastanawiać się nad "poprawnością" kompozycji Marka, w sensie oddawania muzyką treści. U niego po prostu się czuje np. w "Nie wiem o trawie" lekkość, z jaką wychodzimy z "podmiotem lirycznym" na drogę, czy też ekstazę, jaka ogarnia kochanka podnoszącego zapłakaną, wyczerpaną ukochaną w "Zazdrości mojej", ich pojednanie. Dlatego bardziej jeszcze go cenię za działalność samodzielną niż nastawioną na trochę co innego, choć również bardzo imponującą, współpracę z Anawa i Kantym Pawluśkiewiczem. A do kompozycji pana Grzegorza podchodzę raczej z rezerwą.

Oczywiście nie można umniejszać znaczenia śpiewu Marka. Ostatnio, po kilku ciekawych doświadczniach stwierdziłam... że ja właściwie nie lubię poezji śpiewanej. Dużo bardziej porywa mnie muzyka klasyczna (ale także ciekawy rock, np. Queen, albo jazz). Ale jeśli już chodzi o śpiew operowy - to raczej nie, zwłaszcza jeśli jest po polsku. To jest coś sztucznego. A śpiew w poezji śpiewanej w dużej też mierze narzuca mi interpretację. Poza tym miesza mi muzykę i poezję. Nawet piosenki Marka w cudzych wykonaniach, choć zachowują oczywiście dużo uroku, stają się czymś... hałaśliwym, zwyczajniejszym (są wyjątki, i najczęśniej właśnie nie w postaci innych artystów), jakby raczej zasygnalizowaniem niż piosenką. Marek jest dla mnie absolutnym fenomenem (choć tu już jest to raczej subiektywne), że jego śpiew mi absolutnie nie przeszkadza. Wydaje się czymś całkowicie integralnym. Sam zdaje się być poezją, a poezja w jego wykonaniu staje się muzyką, albo może to muzyka staje się poezją... Następuje jakaś taka całkowita zgodność, a można powiedzieć, że to właśnie harmonia jest najpiękniejsza.

Sama Krystyna Janda mówi: "Marek jest człowiekiem, który żyje dokładnie tak, jak pisze, śpiewa, komponuje." Ciśnie się na usta stwierdzenie (które zresztą czasami się pojawia), że on sam był poezją. Gdzieś indziej słyszałam, jak jakaś osoba mówiła: "Tym, co wyróżniało Marka Grechutę, była jego niezwykła wrażliwość"... Zresztą, wystarczy spojrzeć w jego oczy. Dzisiaj, patrząc na jedno zdjęcie, piękne zresztą, cisnęło mi się na usta jedno: "Skąd ma pan tą melancholię...?" Melancholik musi być wrażliwy. A w jego uśmiechu z kolei można dostrzec dużo ciepła, humoru, trochę ironii, a także tę niezbędną nutę szaleństwa, o której sam mówił ("Bez ambicji, pasji i odrobiny szaleństwa nie można niczego dokonać w sztuce"). A zarazem jest przecież niewolnym od błędów człowiekiem, od błędów i słabości ciała, które się pojawiają z wiekiem (a u niego jak wiemy wcześniej, choć nie były to może słabości ciała).

Mało jest takich artystów. Jestem wdzięczna, że mogłam poznać tego. Pozdrawiam wszystkich Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BARBARA




Dołączył: 09 Sty 2007
Posty: 250
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bystrzyca Kłodzka/Kraków

PostWysłany: Nie 20:11, 20 Sty 2008    Temat postu: Warsztat...

Magdo! Zgadzam się z Tobą we wszystkim o czym piszesz. Swój temat zatytułowałaś - "Jaką rolę pełni warsztat?". Oczywiście warsztat jest bardzo ważny i niezbędny ale ma jedną "wadę"- można się go nauczyc. Poza tym warsztat nie posiada pierwiastka duchowego, stąd ci, którzy błyszczą tylko dobrym warsztatem nigdy nie wzniosą się na wyżyny prawdziwej sztuki. Ten aspekt widac bardzo wyraźnie np. na konkursach Chopinowskich. Nie mówię o werdyktach jury ale o publiczności, która zawsze ma swojego faworyta, właśnie takiego, który poza warsztatem ma jeszcze "to coś".

Nasz Marek ma "to coś" i w tym tkwi Jego geniusz. Tu, wszelkie słowa są zbędne - Marka trzeba pokochac, aby Go zrozumiec. Tym, którzy darzą Go "letnim" uczuciem nie daje się poznac...


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ysandra




Dołączył: 10 Kwi 2007
Posty: 510
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław/ Warszawa

PostWysłany: Nie 23:49, 20 Sty 2008    Temat postu:

Zastanawiam się, że skoro wszystkie słowa są zbędne, to czemu tak lubimy o nim pisać Wink ... "Marka trzeba pokochac, aby Go zrozumiec. Tym, którzy darzą Go "letnim" uczuciem nie daje się poznac..." Dokładnie, bardzo dużo osób pisze o nim z zachwytem, ale u niewielu czuć to zrozumienie. Jego można naprawdę dogłębnie pokochać, i ogromnie dużo zrozumieć. Jestem pewna, że taka bliskość, jaką często odczuwam (i na pewno nie tylko ja) nie u każdego artysty jest możliwa. Oczywiście, miewam chwile zniechęcenia, zwątpienia, obawy, że zaczyna mi się nudzić, a nawet chwile krytycyzmu - ale zawsze zachwyt, miłość i "to coś" wybucha na nowo z wielką siłą. W jego muzyce jest wielka głębia, ale zarazem w ogóle nie widać dna. Nawet jak ktoś go nie rozumie, to często to czuje, przecież nie bez powodu niemal wszyscy mówią o jego piosenkach z takim entuzjazmem. On w swojej muzyce mówi o sobie tak naprawdę wszystko - tylko trzeba umieć to odczytać, a to wymaga cierpliwości i starań. Dlatego on nikogo nie udawał, bo moja teza jest taka, że u każdego artysty można wyczuć fałsz - i intencje. Jakże często, kiedy chcemy poznać coś albo kogoś bliżej, doznajemy zawodu! U Marka zaś tego nie ma. A obawiałam się tego, sięgając po w ogóle nieznane sobie płyty. I często przecież także, gdy ktoś zachwyci nas jakimś fantastycznym, nowatorskim pomysłem w swojej piosence, i sięgniemy po inne, możemy stwierdzić, że to "nowatorstwo" powtarza się w niemal każdym utworze. Trwająca ogromna popularność Marka, a zarazem głębokie uwielbienie (a przecież popularność często wiąże się z uwielbieniem chwilowym i powierzchownym) same mówią o tym, że ten Artysta był faktycznie wyjątkowy i niepowtarzalny.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BARBARA




Dołączył: 09 Sty 2007
Posty: 250
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bystrzyca Kłodzka/Kraków

PostWysłany: Pon 0:34, 21 Sty 2008    Temat postu: Słowa...

Używając zwrotu "zbędne są słowa" nie miałam na myśli braku sensu w opisywaniu słowami naszych odczuc w związku z postacią Marka. Wszyscy chętnie o Nim piszemy i sprawia nam to radośc, że możemy podzielic się z innymi swim spojrzeniem na tworczośc i osobę Mistrza. Używamy słów "Bo po to są" jak śpiewa Marek. Ale tak naprawdę nikt z nas nie potrafi przy pomocy słów określic tego co czuje obcując z Markiem.
Ja przynajmniej nie znam takich słów, którymi potrafiłabym opowiedziec "mojego Marka". Sądzę, że jest to kwestia tak osobista, że aż trudna do wyrażenia.


Post został pochwalony 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ela




Dołączył: 26 Sie 2007
Posty: 75
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Poznań

PostWysłany: Śro 0:06, 23 Sty 2008    Temat postu:

Podobnie i mnie trudno jest wyrazić słowami uczucia, którym ulegam słuchając Marka - czasem słowa są pompatyczne to znów wypadają płytko i blado...

A warsztat... nawet najdoskonalszy, perfekcjny zawsze pozostanie może ważnym, ale tylko technicznym pierwiastkiem utworu i nawet całej twórczości atysty i moim zdaniem nie do końca decyduje o wielkości artysty. Prawdziwy artysta powinien poruszać "cienkie struny wrażliwości" odbiorcy, musi wywoływać te trudne do opisania głebokie i intymne uczucia, musi mieć - jak to pięknie ujęli: powyżej Pani Barbara i kiedyś Jan Śliwa w swym utworze - TO COŚ niezależne od i tak kunsztownego jednak mimo wszystko przyziemnego warsztatu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
daeclan
Administrator



Dołączył: 04 Paź 2005
Posty: 313
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Żary

PostWysłany: Śro 9:48, 23 Sty 2008    Temat postu:

Zgadzam się tutaj z Barbarą, że warsztat to tylko podstawa, którą naturalnie należy opanować, reszta to ten nieuchwytny pierwiastek, którego mozna nazwać "duchowy". Marek wyjątkowo umiał znaleźć się w tym młodopolskim klimacie, trzeba jednak zaznaczyć że to nie on był prekursorem piosenki literackiej. Pierwszeństwo należy oddać w tym miejscu Zygmuntowi Koniecznemu, jak dla mnie zupełnemu geniuszowi polskiej piosenki, dalej Ewie Demarczyk jako niezwykłej odtwórczyni, dalej Piotrowi Skrzyneckiemu jako spirytus movens całego zamieszania. To oni zarzucili ziarno na krakowska glebę, z którego wyrósł piękny kłos pt. Marek Grechuta.

Nasz bohater znakomicie wczuł się w klimat tamtych czasów, który całkowicie go pochłonął. Nie dysponując przecież wybitnymi walorami głosowymi stworzył ze swojego śpiewu zupełnie nową wartość. Kiedy trzeba potrafił tekst recytować ( od czasu do czasu nadal słyszę, a On nie śpiewa on tak mówi w tych piosenkach). Nawet ci ignoranci zauważyli tą "przypadłość", która była w zasadzie znakomitym dopełnieniem tekstu.

I ostatnia kwestia, piosenka jako forma sztuki powinna nieść za sobą formę i cechę piękna cokolwiek by ono oznaczało. Piosenki Marka te cechy miało w sobie do szpiku kości. Myślę że bywalcy koncertów Marka przynajmniej w tym czasie przenosili się w ten lepszy piękny świat.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ysandra




Dołączył: 10 Kwi 2007
Posty: 510
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław/ Warszawa

PostWysłany: Śro 23:00, 23 Sty 2008    Temat postu:

Kiedy słucham Marka, to są często chwile, kiedy myślę: nie bałabym się wieczności. Niech to starczy za komentarz Smile.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Korowód Strona Główna -> Korowód Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin